Wanda

Piszę co myślę

 

W trosce o zdrowie często sięgamy po kupowane bez recepty specyfiki z nadzieją, że usprawnią organizm, przyspieszą leczenie lub poprawią wygląd

 W większości przypadków tak się nie dzieje. Przyjmowanie suplementów diety – samoleczenie – nie wychodzi nam na zdrowie, możemy nawet doznać szkody, o czym koniecznie muszą pamiętać osoby przewlekle chore, stale przyjmujące różne leki i osoby starsze.

 W polskim prawodawstwie suplement diety jest to produkt stanowiący dodatek do żywności jako uzupełnienie pożywienia o związki egzogenne (takie, które muszą być dostarczone z zewnątrz, organizm ludzki ich nie wytwarza). Najczęściej są skoncentrowanym źródłem witamin, minerałów, związków tłuszczowcowych wprowadzanych do handlu w formie umożliwiającej dawkowanie (kapsułki, tabletki, saszetki, pojemniki z dozownikami i inne).

W Polsce na preparaty sprzedawane bez recepty (leki i suplementy żywności) wydajemy rocznie  około3,5 mld zł. Podaż parafarmaceutyków corocznie wzrasta, według prognoz w 2020 roku wydamy na nie 5 mld zł. Nasz kraj w produkcji paraleków jest europejskim potentatem. Informacje o produktach trafiają do nas poprzez media. Co piąta reklama dotyczy właśnie tych specyfików.Widz, słuchacz radia, czytelnik prasy kolorowej widzi osobę udającą lekarza, który opowiada o leczniczych właściwościach produktu, powołuje się na nieistniejące badania. W innych krajach UE takie ekscesy reklamowe nie mają miejsca. Polak, wydatkując miliardy kupuje iluzję, fałszywą obietnicę.

 Zanim zaczniesz przyjmować nowy, reklamowany specyfik – wspólnie z lekarzem zastanów się czy czy nie będzie wchodził w interakcje z już przyjmowanymi lekami, aktualnie stosowaną dietą lub innymi suplementami.

 Kiedy nie należy przyjmować suplementów diety

Wśród osób w wieku powyżej 60 lat na ból stawów skarży się ponad połowa. Osoby, chcąc ograniczyć przyjmowanie leków przeciwzapalnych powodujących krwawienia z przewodu pokarmowego sięgają po suplementy diety, które według reklamowych obietnic mają łagodzić ból i usprawniać stawy.

Preparaty te zawierają glukozoaminę lub imbir.

Glukozoamina nie hamuje zmian zwyrodnieniowych, nie regeneruje chrząstki stawowej, ból nie ustąpi.

Imbir przyjmowany przez dłuższy czas może zmniejszyć krzepliwość krwi. Jeżeli przyjmujemy leki o działaniu przeciwkrzepliwym, to preparat zawierający imbir dodatkowo obniży krzepliwość krwi.

Imbir jest jedną z najstarszych znanych na świecie przypraw. Korzeń świeżego imbiru ma działanie przeciwzapalne, rozgrzewające i przeciwbólowe.

Ból stawów, ograniczenie ich ruchomości może wskazywać na artroporozę – chorobę zwyrodnieniową, której nie potrafimy leczyć ani cofnąć zmian już powstałych w tkance kostnej i w obrębie stawów.

Wiemy jak tej chorobie zapobiec. Sprawa jasna i niewiele kosztuje. Aktywność fizyczna! Każda i koniecznie przez całe życie. Uprawiać ulubione dziedziny sportu i racjonalnie się odżywiać to obowiązek wobec naszego ciała i ducha. Wtedy nie dopuścimy do nadwagi, a hormony szczęścia tzw. endorfiny, które nasz organizm produkuje podczas  aktywności  fizycznej dadzą poczucie olbrzymiej satysfakcji.

 Suplementy diety, a nadciśnienie tętnicze

Chorzy na nadciśnienie tętnicze przyjmują leki, które obniżają ciśnienie, pomagają odbudować śródbłonek naczyń tętniczych i działają moczopędnie. Chorzy szybko zyskują poprawę samopoczucia i  często doznają pokusy pogłębienia dobrostanu. Łatwo sięgają po reklamowane suplementy diety. Należy koniecznie odrzucić te, które w swoim składzie zawierają wapń i magnez. Sole z zawartością kationów tych pierwiastków osłabiają działanie leków stosowanych w leczeniu tego schorzenia.

 Cukrzyca, a paraleki i suplementy witaminowe

 U chorych na cukrzycę nawet nieznaczne przedawkowanie witaminy A1 może spowodować uporczywe bóle głowy. Złuszczanie naskórka, bóle kostno stawowe mogą wystąpić w warunkach znacznego przedawkowania. Przedawkowanie witaminy B6 grozi zaburzeniem czucia.W cukrzycy przyjmowanie preparatów witaminowych poza medyczną kontrolą jest niebezpieczne, dlatego w przypadku osób chorych na cukrzycę o przyjmowaniu preparatów dostępnych bez recepty decyduje lekarz.

 Probiotyki, prebiotyki i synbiotyki

Coraz częściej w szczególnych przypadkach zdrowotnych lekarze zalecają przyjmowanie probiotyków i prebiotyków  czy w postaci żywności, czy w postaci preparatów, które można kupić w aptece. Co oznaczają te nazwy i jakie maja znaczenie dla zdrowia człowieka? Dowiedz się więcej.

Czym są probiotyki?

Według definicji WHO probiotyki to preparaty lub produkty żywnościowe zawierające pojedyncze lub mieszane hodowle żywych drobnoustrojów, które wywierają korzystny efekt na zdrowie, jeżeli zostały podane w odpowiedniej ilości.

Drobnoustroje produkujące kwas mlekowy i należą do rodziny Lactobacillus, Bifidobacterium, oraz do drożdżaków Saccharomyces. Fizjologicznie występują w mikroflorze przewodu pokarmowego człowieka. Mają zdolność przylegania do nabłonka jelita tak, aby nie zostały z nich usunięte w krótkim czasie (np. w trakcie biegunki). Ponadto są odporne na kwas solny zawarty w żołądku, enzymy trawienne, kwasy żółciowe.

Jakie korzyści wynikają ze stosowania probiotyków?

Bakterie te przynoszą nam wiele korzyści :

  • Ułatwiają proces trawienia
  • Zwiększają wchłanianie witamin i minerałów
  • Przy kuracjach antybiotykowych chronią naszą mikroflorę jelitową
  • Wpływają na układ immunologiczny, zwiększając odporność na zakażenia
  • Niektóre szczepy działają przeciwalergicznie i przeciwnowotworowo
  • Obniżają poziom cholesterolu
  • Łagodzą objawy nietolerancji laktozy
  • Mają zdolność syntetyzowania niektórych witamin z grupy B, witaminy K, kwasu foliowego

Istnieją badania, z których wynika, że podawanie probiotyków zmniejsza występowanie atopowego zapalenia skóry u niemowląt, łagodzi objawy astmy u dzieci, obniża częstość zachorowań na choroby górnych dróg oddechowych, łagodzi negatywne skutki podawania antybiotyków, są skuteczne w leczeniu ostrych biegunek infekcyjnych i biegunek po antybiotykoterapii.

Naturalne probiotyki

Przykładami żywności probiotycznej są fermentowane produkty mleczne: jogurty, kefiry, mleko acidofilne, maślanka. Często w ich nazwie występuje przedrostek -” bio”.

Oprócz obecności bakterii mlekowych mają one wiele innych zalet w żywieniu człowieka – dostarczają pełnowartościowego białka, zawierają dużo wapnia, witamin z grupy B, A, D. Bakterie mlekowe znajdują się również w szeroko dostępnych, tanich kiszonkach (kapusta, ogórki).

Czym są prebiotyki

Prebiotyki to składniki pożywienia nie ulegające trawieniu, pobudzające wzrost lub aktywność korzystnych dla organizmu bakterii obecnych w jelicie grubym.

Prebiotykami mogą być: nie trawiona skrobia, polisacharydy (pektyny, guma guarowa i owsiana) i oligosacharydy. Najwięcej uwagi poświęca się sacharydom z grupy inuliny i fruktozooligosacharydom, które występują m.in. w pszenicy, cebuli, czosnku, bananach, cykorii, porach, szparagach. Są selektywnie trawione przez bifidobakterie i powodują ich wzrost w jelicie. Produkty i preparaty w których składzie występują obok siebie prebiotyki i probiotyki to synbiotyki.

Probiotyki i prebiotyki zaleca się szczególnie w czasie i po biegunkach infekcyjnych oraz w przypadku stosowania antybiotyków celem odbudowy flory bakteryjnej. Na rynku dostępne są preparaty, które zawierają jedną lub więcej, nawet 9 rodzajów bakterii, jak również suplementy przeznaczone specjalnie dla dzieci.

W programach polskiej telewizji, na stronach bogato ilustrowanych czasopism prezentowane są reklamy produktów przemysłu farmaceutycznego. Sugestywnie, często z udziałem osób grających role fachowców: lekarzy,  niezależnych ekspertów, trenerów -  namawiają do kupna i  zażywania ” leków”  na przeróżne przypadłości, obiecując szybkie i skuteczne działanie.

Dla naszego bezpieczeństwa stosujmy zasadę ograniczonego zaufania. Chrońmy nasze zdrowie i zawartość portfela.

 

 

Ilekroć tematem filmowym  jest  relacja seksualna, to w obrazie widzimy sceny w których bohaterowie, w sytuacji cielesnej bliskości, odziani szczątkowo, uprawiają gimnastyczne zapasy. Rzecz się ma z wzajemnym naruszaniem sfer genitalnych, dominują mniej lub bardziej brutalne pchnięcia. W warstwie dźwiękowej słychać oddech, chrząknięcia, czasem krótki imperatyw typu: wyżej, niżej, przyspiesz, zwolnij.

Aktywność jest z rodzaju elementarnych i służy obniżaniu napięć między osobami, jest przydatna w procesie zachowania gatunku.

Dlaczego w opisie takich zachowań występuje słowo „miłość”?
Dlaczego, oglądając opisaną sytuację, na pytanie: co ten pan robi, przytaczana jest odpowiedź: „on ją kocha”?

Reżyser młodego pokolenia Tomasz Wasilewski – twórca filmów”Płynące wieżowce” i „Zjednoczone stany miłości” w wywiadach chwali się, że od zawsze fascynuje go świat kobiet, bada ich zachowania społeczne, uważa, że je dobrze zna i rozumie.
W filmach pokazuje ubogi  świat, sprowadzony do warstwy fizycznej, okrojony do  przyrodniczych nakazów czystej natury.

Pytam Tomasza: gdzie namysł, odpowiedzialność, gdzie pytanie:” co dalej?”
Brakuje mi opowieści pogłębionej, obrazu o nim i o niej na poziomie rozumu. Brakuje mi rozmowy między bohaterami obrazu.

Filmowa Tomaszowa bohaterka w scenie na dachu deklaruje:
– Kocham cię i zrobię dla ciebie wszystko.
– To skacz – odpowiada adonis chytrze kreowany przez Andrzeja Chyrę.

W filmie Wojciecha Smarzowskiego na podstawie powieści Jerzego Pilcha „Pod mocnym aniołem” bohaterka czyta genialnemu prozaikowi swój wiersz. Pyta o ocenę…
Następna scena – obraz bez słów, jak wyżej…

Dlaczego w obrazie filmowym regułą jest spłycanie, strywializowanie, uproszczanie tematu babskochłopskiego do scen uprawiania seksu? Proste – bo tak jest w rzeczywistości.
Scen o przeżyciach płciowych nie poprzedza rozmowa, gdzie tu miejsce na namysł, miejsce na pytanie o bezpieczeństwo zachowań?
Często jest tak, że pojawia się produkt zapłodnienia.
Konsekwencje fizjologiczne i społeczne nie rozłożą się równomiernie. Więcej zapłaci baba.

Facet myśli o seksie, ponieważ dokucza mu nieznośne napięcie, szuka okoliczności dla złagodzenia stanu. Baba liczy na love story.

Odmienne stany, oczekiwania, oceny, a w spełnianiu potrzeb dominuje skrajny egoizm.

Styczeń w Polsce jest czasem, między innymi, wdrażania wcześniej zapowiadanych podwyżek opłat.

Teraz – kolejna zapowiedź wzrostu opłat  – ta dotyczy wywózu domowych odpadów.

 Za wywóz odpadów niesegregowanych będziemy płacić  dwadzieścia złotych miesięcznie  – od osoby.

Od kiedy? Dowiesz się niebawem…

Od sierpnia 2013 roku pod naszym blokiem  stoją estetyczne, dzwonowe w kształcie,  cztery pojemniki. Wiadomo co i  do którego pojemnika wyrzucamy…

A my? A my „ciepiemy” nasze wory do kontenerów na  odpady zmieszane.

„Ciepie” pan inżynier, technik budowlany, nauczycielka (jedentrzy), urzędniczka pocztowa…

O likwidacji szkół gimnazjalnych słyszał każdy. Nie słyszałam pochwały pomysłu. Wszyscy wokół są przeciw i prezentują racjonalne argumenty.

Ostatnio rząd  w programie 500 plus zapowiada zmiany: pomocą finansową będą objęte dzieci pochodzące z małżeństw. Nie wiem, czy wystarczy ślub cywilny, czy musi być też ołtarzowo/cyckowy.

Myślę, że to nie jest głupi pomysł. Zgadnij dlaczego?

W moim mieście się sprząta. Sprząta firma W- jak potrafi i sprzątają dozorcy okolicznych wspólnot mieszkaniowych

Zrazu posprzątane, rychło naśmiecone. Wszędzie. Najbrzydziej rzecz się ma w obrębie przystanków komunikacji miejskiej. Niby jest zakaz palenia…

Palacz wprawdzie dymi nie pod wiatą, odejdzie parę kroków i kopci, mając okoliczny trawnik za popielniczkę. Na koniec niedopałek wgniata w ziemię, lub porzuca na chodnik.

Student siadł na ławce pod wiatą, wyjął telefon i opowiada o facetowo/laskowych wczorajszych wydarzeniach. Bez wulgaryzmów, dzięki.

Uczeń gryzie pestki słonecznika, łupki wypluwa wokół.

- Kto to posprząta?  – pytam

- Przyjdą tu tacy – odpowiada rezolutny nastolatek.

W H. jest brudnawo. Widzę, że schludnie prezentuje się rynek i okoliczne ulice,  im dalej – tym mniej schludnie.

W moim mieście ogłoszono konkurs na pomysły, które pomogą zwiększyć ilość pozyskiwanych odpadów przydatnych w procesie recyklingu.

Moje miasto zaludnia sto tysięcy luda, a w tym 26 tysięcy przekroczyło sześćdziesiąty rok  istnienia. Rocznie w H mieszkańcy pozbywają się 30 tysięcy ton wszelkiego śmiecia, z czego 80% wywalają jako odpady komunalne czyli zmieszane.

Trzeba nauczyć się nasze domowe odpady segregować i składować w pojemnikach do selektywnej zbiórki.

W styczniu w skrzynkach pocztowych znajdziemy kalendarze wydane przez firmę PTS ALBĘ, która  zajmuje się  gospodarką naszymi odpadami. W atrakcyjnej formie graficznej wszystko o odpadach: co, gdzie, kiedy i jak.

 Mieszkańcy H. chętnie podróżują. Za zachodnią granicą mają krewnych, przyjaciół. Łączy nas teraz UE, podróże są łatwe, przyjemne i poznawczo pouczające.

 Po powrocie, między łykami  kawy z kondensowanym mlekiem, pytam o zachodnie, śmieciowe obyczaje, rozwiązania.

Słyszę :

- Oni  od dawna  segregują. To czysty naród, tam jest pięknie. Kolorowe domy, zieleń bardziej zielona, lasy lesiste bez wyłysień.Tam widać dbałość…

Mamy za sobą  – Marta i ja  – trudny hałas sylwestrowej nocy. Wczesny ranek – szelki na grzbiecik, biegiem – drzwi, winda, drzwi. Okoliczne trawniki usłane wielokolorowym śmieciem, pozostałością po noworocznych fajerwerkach. Na śródosiedlowym parkingu opakowanie po napoju, obok kałuża wymiocin. Kontenery na odpady zmieszane prawie pełne. Kto taką bzdurą  jak jakieś segregowanie zajmuje się  w sylwestrowo/noworoczny czas. Na chodniku rozniesiona na butowych podeszwach psia kupa. Na krzaku uśpionej forsycji ktoś zawiesił spory, foliowy worek. Nie ktoś, to wiatr.

Dwa dni temu spadł śnieg. Dziś w nocy padał obficie. Nic nie słyszałam. Spałam przywalona łapą Marty. O świcie, jak zwykle szelki na marciny grzbiet – drzwi-winda-drzwi i dopadamy trawniczek. Śnieg po kostki, Marta miejscami  zapada się po brzuszek. Węszy, próbuje dotrzeć  do trawnikowych informacji, a tu nowa rzeczywistość, dookoła biało, czysto.

ALBA to nazwa przedsiębiorstwa, które w H. zajmuje się pozyskiwaniem i zagospodarowaniem odpadów.

Wczoraj dowiedziałam się, że w naszym brudnym mieście mieszkańcy rocznie produkują 30 000 ton odpadów. Większość – 80 % wyrzucają jako odpady zmieszane. Segregują niewiele,  a od 2013 r0ku mają możliwość wyrzucać je  do łatwo dostępnych, wyraźnie oznaczonych  pojemników.

Selektywnie zebrany odpad jest cennym surowcem w procesie recyklingu. Powstają nowe, wartościowe przedmioty codziennego użytku.

Polak nie segreguje, wywala całość, lub segreguje, ale niechlujnie tak, że odpad wprawdzie wrzucony do pojemnika selektywnej zbiórki nie może byś w recyklingu w pełni wykorzystany. Odpady komunalne/zmieszane nie są wartościowym surowcem.

Tu ludzie uważają, że edukacja nie jest im potrzebna. Żadna edukacja.

 - Ja, ja, godom ci….

 - Jo tyż to wim. Nie segreguja, gupota to jest…

Śnieg stopniał. Obnażyła się nadbutwiała, zaśmiecona trawa. Marta węszy, szuka informacji  wprost z ceweczki  przystojniaka z trzeciego piętra. Oprócz  Maksia mieszkają tam trzej kulturalni: dzieńdobrymiłegodniatakietam. Jeżeli wychodzą z  Maksiem – żadnych powitań, odwrócone tyłem, szerokie, macho plecy. Dlaczego tak?

Oni nie sprzątają maksiowych kup.

Młoda, wykształcona pracuje w instytucji, która w nazwie ma kulturę. Dostatnio odziana, w domu dwa auta, matka milczącej, eterycznej dziewczynki. W drodze na parking wrzuca do zmieszanych  pokaźny wór różności.

Pojemniki do segregowanych stoją  nieopodal…

Jeżeli nie weźmiemy się do segregowania naszych domowych odpadów, Polska zostanie uznana za kraj w którym nie chroni się naturalnego środowiska. Ochrona przyrody jest jedną z kardynalnych zasad UE.

 

Dla rozrywki, dla odprężenia wśród mitręgi redakcyjnego zajęcia – dzięki kanałowi YOU TUBE spotykam się z Maciejem Maleńczukiem; polskim wokalistą, gitarzystą rockowym, współtwórcą grup muzycznych, poetą. Słucham, patrzę i podziwiam na przekór mojemu estetycznemu reżimowi.

W 2004 roku na polskim rynku fonograficznym ukazał się ostatni album grupy zatytułowany: „Legendarni Pudlersi (1986 – 2004); Jasna Strona”. Ballada „Dawna dziewczyno” -  autorem tekstu jest Maciej Maleńczuk, muzykę skomponowali: Maciej Maleńczuk i Andrzej Bieniasz.

Muzycznie, tekstowo, wokalnie produkcje  grupy Pudelsów i Psychodancig sporo zyskują, gdy towarzyszą im nagrania filmowe. Do tego  celu Maciek zatrudnia krakowskich arcymistrzów kamery. Politematyczne etiudy, cudnie wyreżyserowane, bohaterowie ujęć przedstawieni „con amore”. Utwór muzyczny, w tle  filmowy obraz z narracją tworzą nostalgiczną spójność, która w przypadku ” Dawnej Dziewczyny” skłania do jesienno-zimowej zadumy nad przemijaniem.

 Film zawiera pięć wątków prezentowanych w  pałacowych wnętrzach i na zewnątrz, w parkowym otoczeniu.

Historycznie -  czas  upadku ZSSR, wynoszą  z pałacu portret Lenina. Para dzieci  w pierwszokomunijnych strojach, biega zajęta  zabawą.

Bohater pierwszy: PRL – owski decydent. Zachował kosztowny, skórzany płaszcz, kapelusz i  ma do dyspozycji samochód z kierowcą. Postać krępa, twarz toporna.

Dawna Dziewczyna: Po pałacowych schodach, po parkowych dróżkach, odziana  w przydługawy prochowiec snuje się  ze smutną miną. Szuka kogoś, czegoś?

Bohater drugi: Maciej Maleńczuk w podwójnej roli. W filmie w przebraniu katolickiego hierarchy (prałata?) wlecze się po klasztorno – pałacowych korytarzach, opiera czoło o nieczuły mur i wyznaje słowami piosenki:

„W mokrej pościeli miota się i marzy całe dnie,

Ktoś czyjeś imię szeptał w koc…”

Maciek w stroju czarnosukienkowym,  przewiązany w pasie czerwoną szarfą, czubek głowy osłonięty czerwoną, rytualną mycką – obraz przepiękny.

Jesienny wizerunek utraconych szans.

 

 

 Twory skóry -  gruczoły potowe i łojowe wyprowadzają  na powierzchnię naszego  ciała swoiste wydzieliny. Jeżeli osoba zaniedba się higienicznie, to wydziela do otoczenia trudny do wytrzymania odór. Uciążliwość społeczna zjawiska wzrasta wraz z stopniem zaniedbania.

Źródłem cielesnego fetoru jest też mocz. Wraz z wiekiem nasila się tzw. nietrzymanie moczu, innymi słowy: gubienie moczu. Smród moczu wydalanego do bielizny jest w przestrzeni  publicznej zjawiskiem (niestety) częstym, dotyczy to niektórych  osób starszych  zarówno kobiet  jak i mężczyzn. Śmierdzi w kolejkach do kas supermarketów,  potowo-moczowy fetor nęka współpasażerów w autobusach, tramwajach itp.

Z wiekiem zmysł węchu słabnie. Mocz wycieka, rozkłada się na zewnątrz, a senior uznaje, że nie ma potrzeby częstej kąpieli i prania i to  nie tylko bielizny, ale i odzieży wierzchniej. Zjawisko trudne, uciążliwe społecznie.

Wczoraj. Kryta pływalnia, aerobic  dla seniorek. Wchodzą  po drabince jedna za drugą… Jedna z nich…

Onegdaj zakupiłam bilety na teatralny spektakl, miejsca w rzędzie blisko sceny. Starannie dobrałam przyodziewek, przygotowania do wieczornego wyjścia zaczęłam od wymoczenia stóp, pedicure, potem pielęgnacja dłoni, szampon koloryzujący i henna na brwi dopełniły starań. Sporo energii wydatkowałam na nakłonienie W. do higieniczno wizerunkowych czynności. Wizytowy strój, uroczysty, pogodny nastrój; nieczęsto idziemy do teatru…

Widownia pełna, dominuje granatowa i czarna kolorystyka. Spektakl długo przez nas wyczekiwany.

Miejsce obok nas zajęła para w senioralnym wieku. Panią rozkosznie bawiła molierowska komedia… Mnie nękał smród moczu pana…

Ostatnio pewna polska piosenkarka młodszego pokolenia wyznała w mediach, że onegdaj dokonała aborcji.”Dokonała”? Czytam dalej i okazuje się, że nie dokonała, lecz „dopuściła się”. Dokonujemy czynów nadzwyczajnych, odkrywczych, pożytecznych, bohaterskich…Nie „dokonała aborcji”, ale poddała się aborcji.

Jej rzecz. Po co to ogłosiła? Czy coś zyskała wizerunkowo?
Myślę, że nie.

Dlaczego kobiety pakują się w kłopotliwe ciąże? Przyczyną główną  jest niechlujstwo seksualne. Skrajna bezmyślność. Jakoś to będzie. Bywają też ciąże strategiczne. Na przykład: celebrytka zachodzi w ciążę z synem pochodzącym z znanego, góralskiego rodu. Słyszała, że tacy gdy sprawią babie ciążę, jako „honorni” żenią się nie zwlekając. Sprawca tej ciąży „niehonorny” jakiś, oporny matrymonialnie…

Słowacka biolog, pracowniczka kliniki ginekologicznej, na postawie licznych wywiadów z młodymi i bardzo młodymi ciężarnymi pacjentkami, u których wykonano zabieg aborcji, dowodzi  braku rzetelnego, szkolnego  wyedukowania o płciowości człowieka.

Uważam, że warto zacząć  już na poziomie przedszkolnym.W krajach o wysokim kapitale społecznym na początku edukują w tej materii rodzice. Kto w Polsce edukuje rodziców? Nikt. W Polsce rzecz owa „leży i kwiczy”. A szkoła? Nauczyciele przedmiotów: wychowanie do życia w rodzinie, etyka, biologia  haniebnie „odwalają” robotę. Edukacja seksualna musi być oparta na elementarnej wiedzy o  podmiotowości człowieka. Osoba jako byt niezależny, wolny. Poskramiam moje ego, czyniąc miejsce dla osób. Ty jesteś najważniejszy we wszystkich moich relacjach. Pierwszą powinnością myślącej osoby jest chronić wszelki byt psychofizyczny. Chronię osoby wokół i siebie też, to jest obowiązek i prawo kardynalne.

Smarkateria  dorasta, traktując się wzajem jak przedmioty. Jeden z drugim wpatrzony w ekran elektronicznego gadżetu, nie widzi  obok rówieśnika. Kontakt słowny jest zredukowany do bąknięć, czasem krótka, zabawna relacja, reszta rży.

Stosunki cielesne mają jeden cel: obniżenie napięcia seksualnego. Czasem pojawia się krótkotrwała fascynacja obiektem  genitalnej skłonności, wadliwie rozpoznana jako miłość. Polski pisarz, prozaik Jerzy Pilch jest autorem frazy o sercu, które mylnie skacze.

 

„ Jesteśmy dzieciobójcami i własną śmiercią w brzuchu starca zapłacimy za to, co uczyniliśmy swojej młodości”. Autor tych słów – profesor Jan Hartman w felietonie pt.”Ten szczęsny czas ” zamieszczonym w tygodniku „Polityka”nr 46 (12.11 – 18.11.2014),powraca do czasu młodości, dzieciństwa.

My wtedy, my dziś. Ja wtedy, ja dziś. Zachowały się (nieliczne) fotografie i szczęśliwie z mroków pamięci da się wydobyć fragmenty tamtej rzeczywistości.

Pamiętam opowieści zasłyszane z ust prawie domkniętych, oczy wbite w klepki brudnej podłogi albo zwracane w kierunku czarnej powały. Opowieści – słowa języka pogranicza: mieszanina  ukraińskiego, rosyjskiego, ruskiego/łemkowskiego.W przytoczeniach słowa w jidysz.

Wspomnienie przywołuje odległy czas: z słowackich przysiółków, w poprzek karpackiego grzbietu, z miejsc ogarniętych powstaniem schodzili do wsi uchodźcy.
Prowadzili starców, dzieci i bydło. Schronienie znajdowali powiązani z miejscowymi rodzinnie, klanowo. Obcy zastawali zaparte wrota i psy spuszczone z łańcucha.

 Po wojnie potomków ludzi ze Wschodniej Polski, tych zza Buga i Łemków przesiedlono na Ziemie Odzyskane. Zielonogórskie, piaszczyste  pola, poniemieckie gospodarstwa i nadwarciańskie doliny. Nieurodzajne piachy, co zasiano, posadzono, niszczyły dziki.
Tam, we wsi Drzonów, z ust seniorki wielopokoleniowej rodziny usłyszałam skierowane do mnie słowa:”puszka duchu” i jeszcze „niezdała”.
Słyszeli liczni i liczne, kiwali głowami….

 Znalazłam się tam podczas wakacji,  ciekawiło mnie towarzystwo rówieśnych dzieci i jak zdobyć coś więcej do jedzenia.

Zamilcz babo i weź się za posiłek dla domowników, jestem mała, rosnę i nie skąp mi wszystkiego – pomyślałam i to uchroniło mnie od wiary w mądrość dorosłych.

Słowa babki, jej świdrujące, małe oczy patrzyły na mnie z przyganoniechęcią.

Mój mądry i dobry ojciec, jakiś czas później może wcześniej, powiedział, że powołał mnie na świat w akcie pomyłki.

Zapamiętałam też słowa beskidzkiego flisaka. Podczas spływu Dunajcem zapytał, czy chodzę już do szkoły, właśnie zaczęły się wakacje, pewnie  dostałam dobre oceny…
-Tak – odpowiedziałam. Prawie same „ bardzo dobry”.
Mój mądry i dobry ojciec wyjaśnił:
-Uczę w gimnazjum  trzech synów wychowawczyni klasy do której chodzi: tu ruch brodą w moim kierunku.

Z wakacji na Ziemiach Zachodnich zapamiętam też  próbę oswojenia mnie z psami. Gospodarstw pilnowały wioskowe Burki, w dzień przywiązywane do bud. Nocą biegały uczepione do łańcucha rozpiętego wzdłuż obejścia.
Pewnego niedzielnego popołudnia  psa ciotki Hani puszczono wolno. Mój dobry i mądry Tato polecił mi wyjść na zewnątrz i zamknął za mną drzwi na łańcuch.
Oswobodzony Burek ze szczekaniem podbiegł do mnie. Zemdlałam.
„Ona się wtedy posrała ze strachu” – niosło nazajutrz wioskowe gadanie.

Po maturze, zdanej cudem, pojechałam na obóz wędrowny. Pieniny, Beskid Sądecki, Pasmo Radziejowej, Jaworzyna Krynicka… Wtedy jeszcze żył i tworzył Nikifor, później zwany Krynickim, Syn Łemkini i znanego polskiego pejzażysty.

Do Krościenka przyjechali na motorach Roman i Wojtek na BSA-500. Nie wiem, jak mnie tu znaleźli. Zabrałam plecak i do widzenia obozie w Pieninach.
Roman zapytał:
-   gdzie jedziemy?

-  do Zakopanego.

-  do Zakopanego.

 W T. nie miałam czego szukać. Myślałam o studiach, ale gdzie, jaki kierunek…i za co?
Studia podjęłam trzy lata później; Wydział Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu Łódzkiego. Po latach, dyplom magisterski / kierunek zoologia/ z oceną – bardzo dobry.

Co się stało z dziewczynką, która hasała po pastwiskach,  która na słowa ojca:
-  a może byś zadanie matematyczne jakieś rozwiązała?
ani razu nie przystanęła, patrząc ojcu w twarz. Gdy kończył zdanie – torturę, przebiegałam już wał  drogowy  na wysokości gospodarstwa Fediów .

Co się stało z dziewczynką z warkoczami, które upodobały sobie wszy? Co się stało z dziewczynką, która rosła i twardniała wśród rodzicielskiego chłodu i  słownych kopniaków. „Puszka duchu”, czyli kłak, pył, resztka po dmuchawcu.

Dziewczynka we mnie jest moją pierwociną. Najpierw był bieg do zabaw, których część sama wymyślała.  Zabawy we wszystko: dom, szkołę, sklep, aptekę, lekarza. Zabawy w gromadzie, wśród wysokich traw i krzewów nad Wartą. Dorośli tu nie zaglądali…

W pierwszej licealnej nauczycielka WF poleciła mi wejść wysoko na drabinkę. Odmówiłam. Miałam brudne stopy. Udałam strach przed wysokością. Nazwała mnie Ciućmą.

Dziewczynka rosła i mężniała. Zamieniła się w twardą babę, która w sobie chroniła dziewczynkę. Chroni ją do dziś. Razem, podczas spektaklów na wyspie, w przestrzeni bez rekwizytów grają etiudy. Przed rokiem do baby  i dziewczynki dołączył dominikański diakon, syn uczestnika Bitwy  o Anglię.