Wanda

Piszę co myślę

„ Powiedz, czego chcesz…”

Fraza krąży w mojej głowie. Na zewnątrz, owadzim zwyczajem krąży kolistym traktem.
Krąży w oczekiwaniu na odpowiedź na pytanie  zadane w Sebastianowej pieśni.

Maciej Maleńczuk, i Sebastian Riedel, i Jacek Kleyff, Czesław Mozil wyśpiewują wierszem  istotności, a my nucimy, zaglądamy na YOU TUBE  i dobrze, że mamy na kliknięcie…
Jeżeli muzyk ima się pracy nad tekstem, nierzadko rodzi się ważny utwór.

Anna Jantar w utworze: „Tylko mnie poproś do tańca” zaczęła poetycko:
„Ty, co za nic masz mych marzeń garść…”, dalej jest fałszywie: wers za wersem coś o różańcu, i odpustach, i o zasadzie proszenia do tańca wtedy, gdy zaistnieje „miłość nad życie”(?)

Są  wiersze śpiewane przez ambitne dziewczyny – mam na myśli: Hannę Banaszak, Urszulę, Annę Dąbrowską, Monikę Brodkę, które zawierają fabułę – we wstępie, rozwinięciu i zakończeniu natrafiam na źródlaną wodę i pożywne okruchy.

Potrzebuję cię. Potrzebuję cię szczególnie wtedy, gdy sama nie potrafię. Gdy codzienność jest do zniesienia, nie powinnam cię nękać. Jeżeli wzywam cię, a ty widzisz, że przyczyna wezwania jest błaha, kaprys jakowyś, błahostka, odwracasz się i na wezwanie pozostajesz głuchy.

W. jest mi wierny. Pomaga wtedy, gdy inaczej nie sposób.Tak było, tak jest i pilnie baczę nie nadużywać dobrostanu.
W. mnie nie zdradza. To barrdzo dużo.

Istnieję wśród osób. Mamy wspólne sprawy, stawiamy sobie wyzwania zawodowe, edukacyjne, angażujemy finanse, czas i energię. Wchodzimy w związki, w relacje międzypokoleniowe i inne.  Zrównoważony świat  dorosłych osób, gdzie przed zdradą, krachem chroni konwencja, umowa. Czasem zatrudniamy notariusza…

Jestem osobą wolnego stanu.
Jest dziedzina, w której zachowuję pełną wolność, nie zależę od nikogo. Mowa o ciele.

Kilka lat temu W. i ja stanęliśmy przed sądem. Wniosłam pozew o unieważnienie małżeństwa. Pani sędzia, bez krępacji, w obecności pozwanego zapytała:
– Czy pani kogoś ma?
– Nie – odpowiedziałam. Nigdzie nie ma osoby o której mogłabym powiedzieć, że ją mam. Człowiek to nie rzecz – Wysoki Sądzie.
Przyjęła odpowiedź, poleciła wnieść do protokołu.

Człowiek to nie rzecz”.

Mam dom, książki, oszczędności…
Towarzyszy mi Marta. Marta jest sześcioletnią suką, wychowanką Chorzowskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt. Zaadoptowałam ją prawie dwa lata temu. Mój dom jest jej pierwszym miejscem wśród ludzi. Nie jestem właścicielką Marty. Marta towarzyszy mi w codzienności, a ja jej.  Dawid- gdzie jesteś i o czym teraz myślisz?

 Bywa, że ludzie postanawiają być razem. Organizują wspólne miejsce, płodzą dzieci, zarabiają i nabywają różne przedmioty. Mówią: mój mąż, moja żona, mój pies, auto, dziecko, moja trzykrotka.
Tak myślą: jestem jego żoną. Należę do niego. On mną rozporządza. Ja nim.
Nie. Nie mam nikogo. Nikt, nikt nie może mniemać, że jestem jego. Takie postawienie spraw niesie konsekwencje. Dysponuję sobą ,on dysponuje sobą. Nie mam prawa do jego jestestwa. Nikt nie ma prawa do mojego istnienia.

Baba krzyczy:

On mnie zdradził!!!!!  Przyczyna wrzasku: on zadysponował własnym ciałem ( z odrobiną fizjologicznego płynu) w innym  niż baba towarzystwie. Często jest tak, że się nie pamięta okoliczności zdarzenia, imienia.
Ludzie powszechnie uznają że, stosunek między ciałami  poza małżeństwem jest  zdradą. Na wieść o takim wydarzeniu często niszczą elementy dobytku, krzyczą, biją się, płaczą. Dzieci,  nie rozumiejąc przyczyny zawieruchy, gorączkowo sobie ją przypisują  – byłem niegrzeczny – doznają wieloletniej traumy. Dorośli po awanturze jakoś dochodzą do równowagi. Dziecko nie. Rośnie w nim kłąb paskudztwa, które uwiera, boli  i utrudnia życie.

Powiedz czego chcesz…

Sebastian Riedel – syn genialnego, polskiego blues mena Ryszarda Riedla, napisał słowa i chyba też muzykę do utworu wykonywanego przez zespół Cree pt. ”Tylko powiedz czego chcesz”.
Sebastian, na nasze szczęście, sięga też do legendarnych pieśni „Dżemu”. „Skazany na bluesa” jest hołdem należnym Ryszardowi Skibińskiemu – wirtuozowi harmonijki ustnej.
Sebastian śpiewa i próbuje też wierszowanej frazy. Dziękuję Bogu za muzyczny dar Ryszarda w Sebastianie.
„Tylko powiedz czego chcesz, powiedz jasno czego chcesz…”

Powiedz mi czego chcesz. Co z tego czego chcesz jest kaprysem, chcesz tak sobie, mało mocno, na trochę, a czego chcesz jako warunek kardynalny.
A może chcesz błahostkowo, w ohydnej konwencji „I like” ? To rujnuje uczucia i  jest wynikiem braków w elementarnym wychowaniu, egoistycznym postrzeganiu „ja”.

Po pierwsze chronię siebie. Po drugie ciebie. Nie pozwolę ci dać tyle, że się ogołocisz i w końcu będziesz daru żałował…
Bez pytania wezmę błysk okularów na nosie niezwykłego chłopaka…

Późny, zimowy wieczór w N.S.
Neony głównej ulicy straciły blask. O zaniku neonowego blasku jest w wierszu Ryszarda Riedla „Oh, Słodka”.
Zwrot „promienny uśmiech” bywa pospolity w powiązaniu z blondynkową młódką. Neony traciły blask  na pamięć o promiennym uśmiechu Adama.



Ewie. Z podziękowaniem za Bona Fides

 

Luty 2017. Parę dni w Falentach, dar z łaski Fundacji Stefana Batorego. Sto osób w różnym wieku, rozmaitej  proweniencji,  zatrudnienia i wrażliwości na społeczną przestrzeń.

Spotkania, warsztaty, celebrowane śniadania, przepyszne w bogactwie obiady, kolacje z daniami na ciepło. Noce do towarzyskich aranżacji.

Żadnych zachęt, nagabnięć – a może jednak?

Tytuł z tangiem jest niemym plagiatem. Tango w Falentach dobrze brzmi w przypomnieniu błysku okularów na nosie niezwykłego chłopaka. Zamysł tanga urodził się teraz. Kończy się marzec i czekam na forsycje. Znam nazwę miejsca na ziemi chłopaka. To jest warmińska wieś. Po studiach w Olsztynie osiądzie na wsi i zostanie sołtysem.

Od czego wyobraźnia? Mieszkam w K. Z chłopakiem dzielę połowę domu i zajmuję się poprawianiem losu mieszkańców. Owej poprawy – odrobina. Więcej rozmów, powrotów do dzieciństwa. Z szafowych zapasów przygotowujemy ubraniowe zestawy na wiosnę i lato. Jeans i moro z demobilowych składów stanowią trzon i zasadę kreacji. Kunszt kroju i szycia jest tu znany i teraz  pożyteczne zajęcie chroni przed przykrością.
Droga przez wieś. Co krok widać unijne wdrożenia.

Gnębi mnie nędza wyobraźni. Bardzo potrzebuję informacji, a nie mam odwagi zapytać. Mój list czekałby, jak inne listy wysyłane. List czekałby… Ale załganie!
Listy, nielisty w formie esejów, etiud. Kto ma chęć i czas na reagowanie na pisemne zaczepki.

Lepiej niż przedwiosenny pejzaż z K. pamiętam błysk okularów na nosie chłopaka. Pamiętam zabawno- refleksyjną relację z pielenia parafialnej rabatki. Ciekawe czy w otoczeniu miejscowego kościółka w K. są rabatki, rabatka. Pewnie teraz posadzono tam bratki.

W trosce o zdrowie często sięgamy po kupowane bez recepty specyfiki z nadzieją, że usprawnią organizm, przyspieszą leczenie lub poprawią wygląd

W większości przypadków tak się nie dzieje. Przyjmowanie suplementów diety – samoleczenie – nie wychodzi nam na zdrowie, możemy nawet doznać szkody, o czym koniecznie muszą pamiętać osoby przewlekle chore, stale przyjmujące różne leki, a w szczególności osoby starsze.

W polskim prawodawstwie suplement diety jest to produkt stanowiący dodatek do żywności jako uzupełnienie pożywienia o związki egzogenne (takie, które muszą być dostarczone z zewnątrz, organizm ludzki ich nie wytwarza). Najczęściej są skoncentrowanym źródłem witamin, minerałów, związków tłuszczowcowych wprowadzanych do handlu w formie umożliwiającej dawkowanie (kapsułki, tabletki, saszetki, pojemniki z dozownikami i in.)
W Polsce na preparaty sprzedawane bez recepty (leki i suplementy żywności) wydajemy rocznie 3,5 mld zł. Rynek parafarmaceutyków corocznie przyrasta, według prognoz w 2020 roku wyniesie 5 mld zł. Nasz kraj w produkcji tych chemikaliów jest europejskim potentatem. Informacje o produktach trafiają do nas poprzez media. Co piąta reklama dotyczy właśnie tych produktów. Widz, słuchacz radia, czytelnik prasy kolorowej widzi osobę udającą lekarza, który opowiada o leczniczych właściwościach produktu, powołuje się na nieistniejące badania. W innych krajach UE takie ekscesy reklamowe nie mają miejsca. Polak, wydatkując miliardy kupuje iluzję, fałszywą obietnicę.

Zanim zaczniesz przyjmować nowy, reklamowany specyfik, wspólnie z lekarzem zastanów się czy czy nie będzie wchodził w interakcję z już przyjmowanymi lekami, aktualnie stosowaną dietą lub innymi suplementami

Kiedy nie należy przyjmować suplementów diety

Wśród osób w wieku powyżej 60 lat na ból stawów skarży się ponad połowa osób. Osoby, chcąc ograniczyć przyjmowanie leków przeciwzapalnych powodujących krwawienia z przewodu pokarmowego sięgają po suplementy diety, które według reklamowych obietnic mają łagodzić ból i usprawniać stawy.
Preparaty te zawierają glukozoaminę lub imbir.
Glukozoamina nie hamuje zmian zwyrodnieniowych, nie regeneruje chrząstki stawowej, ból nie ustąpi.
Imbir przyjmowany przez dłuższy czas może zmniejszyć krzepliwość krwi. Jeżeli przyjmujemy leki o działaniu przeciwkrzepliwym, to preparat zawierający imbir dodatkowo obniży krzepliwość krwi.
Imbir jest jedną z najstarszych znanych na świecie przypraw. Korzeń świeżego imbiru ma działanie przeciwzapalne, rozgrzewające i przeciwbólowe.

Ból stawów, ograniczenie ich ruchomości może wskazywać na artroporozę – chorobę zwyrodnieniową, której nie potrafimy leczyć ani cofnąć zmian już powstałych w tkance kostnej i w obrębie stawów.
Wiemy jak tej chorobie zapobiec. Sprawa jest jasna i niewiele kosztuje. Aktywność fizyczna!Każda i koniecznie przez całe życie. Jeżeli systematycznie uprawiamy ulubioną dziedzinę sportu i racjonalnie się odżywiamy, wtedy nie dopuścimy do nadwagi, a hormony szczęścia tzw. endorfiny, które nasz organizm produkuje podczas fizycznej aktywności dadzą poczucie olbrzymiej satysfakcji.

Suplementy diety, a nadciśnienie tętnicze

Chorzy na nadciśnienie tętnicze przyjmują leki, które obniżają ciśnienie, pomagają odbudować śródbłonek naczyń tętniczych i działają moczopędnie. Chorzy szybko doznają poprawy samopoczucia i pojawia się pokusa pogłębienia dobrostanu. Łatwo wtedy sięgają po reklamowane suplementy diety. Po pierwsze trzeba koniecznie odrzucić te, które w swoim składzie zawierają wapń i magnez. Sole z zawartością kationów tych pierwiastków osłabiają działanie leków stosowanych w leczeniu tego schorzenia.

Cukrzyca, a paraleki i suplementy witaminowe

U chorych na cukrzycę nawet nieznaczne przedawkowanie wit. A1 może spowodować uporczywe bóle głowy. Złuszczanie naskórka, bóle kostno stawowe mogą wystąpić w warunkach znacznego przedawkowania. Przedawkowanie wit. B6 grozi zaburzeniem czucia.W cukrzycy przyjmowanie. preparatów witaminowych poza medyczną kontrolą jest niebezpieczne, dlatego w przypadku osób chorych na cukrzycę o przyjmowaniu preparatów dostępnych bez recepty decyduje lekarz.

Probiotyki, prebiotyki i synbiotyki

Coraz częściej w szczególnych przypadkach zdrowotnych lekarze zalecają dostarczanie organizmowi probiotyki i prebiotyki w postaci żywności lub w postaci preparatów, które można kupić w aptece. Co oznaczają te nazwy i jakie maja znaczenie dla zdrowia człowieka? Dowiedz się więcej.

Czym są probiotyki?

Według definicji WHO probiotyki to preparaty lub produkty żywnościowe zawierające pojedyncze lub mieszane hodowle żywych drobnoustrojów, które wywierają korzystny wpływ na zdrowie, jeżeli zostaną podane w odpowiedniej ilości.
Drobnoustroje te produkują kwas mlekowy i należą do rodziny Lactobacillus, Bifidobacterium, oraz do drożdżaków Saccharomyces. Fizjologicznie występują w mikroflorze przewodu pokarmowego człowieka. Mają zdolność przylegania do nabłonka jelita tak, aby nie zostały z nich usunięte w krótkim czasie (np. w trakcie biegunki). Drobnoustroje te są odporne na kwas solny zawarty w treści żołądkowej, na enzymy trawienne i kwasy żółciowe.
Jakie korzyści wynikają ze stosowania probiotyków?
Bakterie te przynoszą nam wiele korzyści :
Ułatwiają proces trawienia
Zwiększają wchłanianie witamin i minerałów
Przy kuracjach antybiotykowych chronią naszą mikroflorę jelitową
Wpływają na układ immunologiczny, zwiększając odporność na zakażenia
Niektóre szczepy działają przeciwalergicznie i przeciwnowotworowo
Obniżają poziom cholesterolu
Łagodzą objawy nietolerancji laktozy
Maja zdolność syntetyzowania niektórych witamin z grupy B, Wit K i kwasu foliowego
Istnieją badania, z których wynika, że podawanie probiotyków zmniejsza występowanie atopowego zapalenia skóry u niemowląt, łagodzi objawy astmy u dzieci, obniża częstość zachorowań na choroby górnych dróg oddechowych, łagodzi negatywne skutki podawania antybiotykó, są skuteczne w leczeniu ostrych biegunek infekcyjnych i biegunek po antybiotykoterapii.

Naturalne probiotyki

Przykładami żywności probiotycznej są fermentowane produkty mleczne: jogurty, kefiry, mleko acidofilne, maślanka. Często w ich nazwie występuje przedrostek Bio-.
Oprócz obecności bakterii mlekowych mają one wiele innych zalet w żywieniu człowieka – dostarczają pełnowartościowego białka, zawierają dużo wapnia, witamin z grupy B, A, D. Bakterie mlekowe znajdują się również w szeroko dostępnych, tanich kiszonkach (kapusta, ogórki).

Czym są prebiotyki?

Prebiotyki to składniki pożywienia nie ulegające trawieniu, pobudzające wzrost lub aktywność korzystnych dla organizmu bakterii obecnych w jelicie grubym.
Prebiotykami mogą być: nie trawiona skrobia, polisacharydy (pektyny, guma guarowa i owsiana) i oligosacharydy. Najwięcej uwagi poświęca się sacharydom z grupy inuliny i fruktozooligosacharydom, które występują m.in. w pszenicy, cebuli, czosnku, bananach, cykorii, porach, szparagach. Są selektywnie trawione przez bifidobakterie i powodują ich wzrost w jelicie. Produkty i preparaty w których składzie występują obok siebie prebiotyki i probiotyki to synbiotyki.
Probiotyki i prebiotyki zaleca się w celu odbudowy flory bakteryjnej szczególnie w czasie i po biegunkach infekcyjnych oraz po antybiotykoterapii. Na rynku dostępne są preparaty, które zawierają jedną lub więcej, nawet 9 rodzajów omawianych bakterii.

Polskie apteki oferują bardzo bogaty wybór parafarmaceutyków specjalnie dla dzieci. Każdorazowo w sprawie zakupu i podania takiego prepatatu zasięgnij opinii i rady pediatry pod którego opieką pozostaje Twoje dziecko.

W programach polskiej telewizji, na stronach bogato ilustrowanych czasopism prezentowane są reklamy produktów przemysłu farmaceutycznego. Sugestywnie, często z udziałem osób grających role fachowców: lekarzy, niezależnych ekspertów, trenerów – namawiają do kupna i zażywania ” leków” na przeróżne przypadłości, obiecując szybkie i skuteczne działanie.
Dla naszego bezpieczeństwa stosujmy zasadę ograniczonego zaufania. Chrońmy nasze zdrowie i zawartość portfela.

Ilekroć tematem filmowym  jest  relacja seksualna, to w obrazie widzimy sceny w których bohaterowie, w sytuacji cielesnej bliskości, odziani szczątkowo, uprawiają gimnastyczne zapasy. Rzecz się ma z wzajemnym naruszaniem sfer genitalnych, dominują mniej lub bardziej brutalne pchnięcia. W warstwie dźwiękowej słychać oddech, chrząknięcia, czasem krótki imperatyw typu: wyżej, niżej, przyspiesz, zwolnij.

Aktywność jest z rodzaju elementarnych i służy obniżaniu napięć między osobami, jest przydatna w procesie zachowania gatunku.

Dlaczego w opisie takich zachowań występuje słowo „miłość”?
Dlaczego, oglądając opisaną sytuację, na pytanie: co ten pan robi, przytaczana jest odpowiedź: „on ją kocha”?

Reżyser młodego pokolenia Tomasz Wasilewski – twórca filmów”Płynące wieżowce” i „Zjednoczone stany miłości” w wywiadach chwali się, że od zawsze fascynuje go świat kobiet, bada ich zachowania społeczne, uważa, że je dobrze zna i rozumie.
W filmach pokazuje ubogi  świat, sprowadzony do warstwy fizycznej, okrojony do  przyrodniczych nakazów czystej natury.

Pytam Tomasza: gdzie namysł, odpowiedzialność, gdzie pytanie:” co dalej?”
Brakuje mi opowieści pogłębionej, obrazu o nim i o niej na poziomie rozumu. Brakuje mi rozmowy między bohaterami obrazu.

Filmowa Tomaszowa bohaterka w scenie na dachu deklaruje:
– Kocham cię i zrobię dla ciebie wszystko.
– To skacz – odpowiada adonis chytrze kreowany przez Andrzeja Chyrę.

W filmie Wojciecha Smarzowskiego na podstawie powieści Jerzego Pilcha „Pod mocnym aniołem” bohaterka czyta genialnemu prozaikowi swój wiersz. Pyta o ocenę…
Następna scena – obraz bez słów, jak wyżej…

Dlaczego w obrazie filmowym regułą jest spłycanie, strywializowanie, uproszczanie tematu babskochłopskiego do scen uprawiania seksu? Proste – bo tak jest w rzeczywistości.
Scen o przeżyciach płciowych nie poprzedza rozmowa, gdzie tu miejsce na namysł, miejsce na pytanie o bezpieczeństwo zachowań?
Często jest tak, że pojawia się produkt zapłodnienia.
Konsekwencje fizjologiczne i społeczne nie rozłożą się równomiernie. Więcej zapłaci baba.

Facet myśli o seksie, ponieważ dokucza mu nieznośne napięcie, szuka okoliczności dla złagodzenia stanu. Baba liczy na love story.

Odmienne stany, oczekiwania, oceny, a w spełnianiu potrzeb dominuje skrajny egoizm.

Styczeń w Polsce jest czasem, między innymi, wdrażania wcześniej zapowiadanych podwyżek opłat.

Teraz – kolejna zapowiedź wzrostu opłat  – ta dotyczy wywózu domowych odpadów.

 Za wywóz odpadów niesegregowanych będziemy płacić  dwadzieścia złotych miesięcznie  – od osoby.

Od kiedy? Dowiesz się niebawem…

Od sierpnia 2013 roku pod naszym blokiem  stoją estetyczne, dzwonowe w kształcie,  cztery pojemniki. Wiadomo co i  do którego pojemnika wyrzucamy…

A my? A my „ciepiemy” nasze wory do kontenerów na  odpady zmieszane.

„Ciepie” pan inżynier, technik budowlany, nauczycielka (jedentrzy), urzędniczka pocztowa…

O likwidacji szkół gimnazjalnych słyszał każdy. Nie słyszałam pochwały pomysłu. Wszyscy wokół są przeciw i prezentują racjonalne argumenty.

Ostatnio rząd  w programie 500 plus zapowiada zmiany: pomocą finansową będą objęte dzieci pochodzące z małżeństw. Nie wiem, czy wystarczy ślub cywilny, czy musi być też ołtarzowo/cyckowy.

Myślę, że to nie jest głupi pomysł. Zgadnij dlaczego?

W moim mieście się sprząta. Sprząta firma W- jak potrafi i sprzątają dozorcy okolicznych wspólnot mieszkaniowych

Zrazu posprzątane, rychło naśmiecone. Wszędzie. Najbrzydziej rzecz się ma w obrębie przystanków komunikacji miejskiej. Niby jest zakaz palenia…

Palacz wprawdzie dymi nie pod wiatą, odejdzie parę kroków i kopci, mając okoliczny trawnik za popielniczkę. Na koniec niedopałek wgniata w ziemię, lub porzuca na chodnik.

Student siadł na ławce pod wiatą, wyjął telefon i opowiada o facetowo/laskowych wczorajszych wydarzeniach. Bez wulgaryzmów, dzięki.

Uczeń gryzie pestki słonecznika, łupki wypluwa wokół.

- Kto to posprząta?  – pytam

- Przyjdą tu tacy – odpowiada rezolutny nastolatek.

W H. jest brudnawo. Widzę, że schludnie prezentuje się rynek i okoliczne ulice,  im dalej – tym mniej schludnie.

W moim mieście ogłoszono konkurs na pomysły, które pomogą zwiększyć ilość pozyskiwanych odpadów przydatnych w procesie recyklingu.

Moje miasto zaludnia sto tysięcy luda, a w tym 26 tysięcy przekroczyło sześćdziesiąty rok  istnienia. Rocznie w H mieszkańcy pozbywają się 30 tysięcy ton wszelkiego śmiecia, z czego 80% wywalają jako odpady komunalne czyli zmieszane.

Trzeba nauczyć się nasze domowe odpady segregować i składować w pojemnikach do selektywnej zbiórki.

W styczniu w skrzynkach pocztowych znajdziemy kalendarze wydane przez firmę PTS ALBĘ, która  zajmuje się  gospodarką naszymi odpadami. W atrakcyjnej formie graficznej wszystko o odpadach: co, gdzie, kiedy i jak.

 Mieszkańcy H. chętnie podróżują. Za zachodnią granicą mają krewnych, przyjaciół. Łączy nas teraz UE, podróże są łatwe, przyjemne i poznawczo pouczające.

 Po powrocie, między łykami  kawy z kondensowanym mlekiem, pytam o zachodnie, śmieciowe obyczaje, rozwiązania.

Słyszę :

- Oni  od dawna  segregują. To czysty naród, tam jest pięknie. Kolorowe domy, zieleń bardziej zielona, lasy lesiste bez wyłysień.Tam widać dbałość…

Mamy za sobą  – Marta i ja  – trudny hałas sylwestrowej nocy. Wczesny ranek – szelki na grzbiecik, biegiem – drzwi, winda, drzwi. Okoliczne trawniki usłane wielokolorowym śmieciem, pozostałością po noworocznych fajerwerkach. Na śródosiedlowym parkingu opakowanie po napoju, obok kałuża wymiocin. Kontenery na odpady zmieszane prawie pełne. Kto taką bzdurą  jak jakieś segregowanie zajmuje się  w sylwestrowo/noworoczny czas. Na chodniku rozniesiona na butowych podeszwach psia kupa. Na krzaku uśpionej forsycji ktoś zawiesił spory, foliowy worek. Nie ktoś, to wiatr.

Dwa dni temu spadł śnieg. Dziś w nocy padał obficie. Nic nie słyszałam. Spałam przywalona łapą Marty. O świcie, jak zwykle szelki na marciny grzbiet – drzwi-winda-drzwi i dopadamy trawniczek. Śnieg po kostki, Marta miejscami  zapada się po brzuszek. Węszy, próbuje dotrzeć  do trawnikowych informacji, a tu nowa rzeczywistość, dookoła biało, czysto.

ALBA to nazwa przedsiębiorstwa, które w H. zajmuje się pozyskiwaniem i zagospodarowaniem odpadów.

Wczoraj dowiedziałam się, że w naszym brudnym mieście mieszkańcy rocznie produkują 30 000 ton odpadów. Większość – 80 % wyrzucają jako odpady zmieszane. Segregują niewiele,  a od 2013 r0ku mają możliwość wyrzucać je  do łatwo dostępnych, wyraźnie oznaczonych  pojemników.

Selektywnie zebrany odpad jest cennym surowcem w procesie recyklingu. Powstają nowe, wartościowe przedmioty codziennego użytku.

Polak nie segreguje, wywala całość, lub segreguje, ale niechlujnie tak, że odpad wprawdzie wrzucony do pojemnika selektywnej zbiórki nie może byś w recyklingu w pełni wykorzystany. Odpady komunalne/zmieszane nie są wartościowym surowcem.

Tu ludzie uważają, że edukacja nie jest im potrzebna. Żadna edukacja.

 - Ja, ja, godom ci….

 - Jo tyż to wim. Nie segreguja, gupota to jest…

Śnieg stopniał. Obnażyła się nadbutwiała, zaśmiecona trawa. Marta węszy, szuka informacji  wprost z ceweczki  przystojniaka z trzeciego piętra. Oprócz  Maksia mieszkają tam trzej kulturalni: dzieńdobrymiłegodniatakietam. Jeżeli wychodzą z  Maksiem – żadnych powitań, odwrócone tyłem, szerokie, macho plecy. Dlaczego tak?

Oni nie sprzątają maksiowych kup.

Młoda, wykształcona pracuje w instytucji, która w nazwie ma kulturę. Dostatnio odziana, w domu dwa auta, matka milczącej, eterycznej dziewczynki. W drodze na parking wrzuca do zmieszanych  pokaźny wór różności.

Pojemniki do segregowanych stoją  nieopodal…

Jeżeli nie weźmiemy się do segregowania naszych domowych odpadów, Polska zostanie uznana za kraj w którym nie chroni się naturalnego środowiska. Ochrona przyrody jest jedną z kardynalnych zasad UE.

 

Dla rozrywki, dla odprężenia wśród mitręgi redakcyjnego zajęcia – dzięki kanałowi YOU TUBE spotykam się z Maciejem Maleńczukiem; polskim wokalistą, gitarzystą rockowym, współtwórcą grup muzycznych, poetą. Słucham, patrzę i podziwiam na przekór mojemu estetycznemu reżimowi.

W 2004 roku na polskim rynku fonograficznym ukazał się ostatni album grupy zatytułowany: „Legendarni Pudlersi (1986 – 2004); Jasna Strona”. Ballada „Dawna dziewczyno” -  autorem tekstu jest Maciej Maleńczuk, muzykę skomponowali: Maciej Maleńczuk i Andrzej Bieniasz.

Muzycznie, tekstowo, wokalnie produkcje  grupy Pudelsów i Psychodancig sporo zyskują wzbogacone o nagrania filmowe. Do tego  celu Maciek zatrudnia krakowskich arcymistrzów kamery. Cudnie wyreżyserowane politematyczne etiudy -  bohaterowie ujęć przedstawieni „con amore”. Utwór muzyczny, w tle  filmowy obraz z narracją tworzą nostalgiczną spójność, która w przypadku ” Dawnej Dziewczyny” skłania do jesienno-zimowej zadumy nad przemijaniem.

 Film zawiera pięć wątków prezentowanych w  pałacowych wnętrzach i na zewnątrz, w parkowym otoczeniu.

Historycznie -  czas  upadku ZSSR, wynoszą  z pałacu portret Lenina. Para dzieci  w pierwszokomunijnych strojach, biega zajęta  zabawą.

Bohater pierwszy: PRL – owski decydent:postać krępa, twarz toporna, zachował kosztowny, skórzany płaszcz, kapelusz i  ma do dyspozycji samochód z kierowcą.

Dawna Dziewczyna: Po pałacowych schodach, po parkowych dróżkach, odziana  w przydługawy prochowiec snuje się  ze smutną miną. Szuka kogoś, czegoś?

Bohater drugi: Maciej Maleńczuk w podwójnej roli. W filmie w przebraniu katolickiego hierarchy (prałata?) wlecze się po klasztorno – pałacowych korytarzach, opiera czoło o nieczuły mur i wyznaje słowami piosenki:

„W mokrej pościeli miota się i marzy całe dnie,

Ktoś czyjeś imię szeptał w koc…”

Maciek w stroju czarnosukienkowym,  przewiązany w pasie czerwoną szarfą, czubek głowy osłonięty czerwoną, rytualną mycką – obraz przepiękny.

Jesienny wizerunek utraconych szans.