Wanda

Piszę co myślę

Dla rozrywki, dla odprężenia wśród mitręgi redakcyjnego zajęcia – dzięki kanałowi YOU TUBE spotykam się z Maciejem Maleńczukiem; polskim wokalistą, gitarzystą rockowym, współtwórcą grup muzycznych, poetą. Słucham, patrzę i podziwiam na przekór mojemu estetycznemu reżimowi.

W 2004 roku na polskim rynku fonograficznym ukazał się ostatni album grupy zatytułowany: „Legendarni Pudlersi (1986 – 2004); Jasna Strona”. Ballada „Dawna dziewczyno” -  autorem tekstu jest Maciej Maleńczuk, muzykę skomponowali: Maciej Maleńczuk i Andrzej Bieniasz.

Muzycznie, tekstowo, wokalnie produkcje  grupy Pudelsów i Psychodancig sporo zyskują, gdy towarzyszą im nagrania filmowe. Do tego  celu Maciek zatrudnia krakowskich arcymistrzów kamery. Politematyczne etiudy, cudnie wyreżyserowane, bohaterowie ujęć przedstawieni „con amore”. Utwór muzyczny, w tle  filmowy obraz z narracją tworzą nostalgiczną spójność, która w przypadku ” Dawnej Dziewczyny” skłania do jesienno-zimowej zadumy nad przemijaniem.

 Film zawiera pięć wątków prezentowanych w  pałacowych wnętrzach i na zewnątrz, w parkowym otoczeniu.

Historycznie -  czas  upadku ZSSR, wynoszą  z pałacu portret Lenina. Para dzieci  w pierwszokomunijnych strojach, biega zajęta  zabawą.

Bohater pierwszy: PRL – owski decydent. Zachował kosztowny, skórzany płaszcz, kapelusz i  ma do dyspozycji samochód z kierowcą. Postać krępa, twarz toporna.

Dawna Dziewczyna: Po pałacowych schodach, po parkowych dróżkach, odziana  w przydługawy prochowiec snuje się  ze smutną miną. Szuka kogoś, czegoś?

Bohater drugi: Maciej Maleńczuk w podwójnej roli. W filmie w przebraniu katolickiego hierarchy (prałata?) wlecze się po klasztorno – pałacowych korytarzach, opiera czoło o nieczuły mur i wyznaje słowami piosenki:

„W mokrej pościeli miota się i marzy całe dnie,

Ktoś czyjeś imię szeptał w koc…”

Maciek w stroju czarnosukienkowym,  przewiązany w pasie czerwoną szarfą, czubek głowy osłonięty czerwoną, rytualną mycką – obraz przepiękny.

Jesienny wizerunek utraconych szans.

 

 

 Twory skóry -  gruczoły potowe i łojowe wyprowadzają  na powierzchnię naszego  ciała swoiste wydzieliny. Jeżeli osoba zaniedba się higienicznie, to wydziela do otoczenia trudny do wytrzymania odór. Uciążliwość społeczna zjawiska wzrasta wraz z stopniem zaniedbania.

Źródłem cielesnego fetoru jest też mocz. Wraz z wiekiem nasila się tzw. nietrzymanie moczu, innymi słowy: gubienie moczu. Smród moczu wydalanego do bielizny jest w przestrzeni  publicznej zjawiskiem (niestety) częstym, dotyczy to niektórych  osób starszych  zarówno kobiet  jak i mężczyzn. Śmierdzi w kolejkach do kas supermarketów,  potowo-moczowy fetor nęka współpasażerów w autobusach, tramwajach itp.

Z wiekiem zmysł węchu słabnie. Mocz wycieka, rozkłada się na zewnątrz, a senior uznaje, że nie ma potrzeby częstej kąpieli i prania i to  nie tylko bielizny, ale i odzieży wierzchniej. Zjawisko trudne, uciążliwe społecznie.

Wczoraj. Kryta pływalnia, aerobic  dla seniorek. Wchodzą  po drabince jedna za drugą… Jedna z nich…

Onegdaj zakupiłam bilety na teatralny spektakl, miejsca w rzędzie blisko sceny. Starannie dobrałam przyodziewek, przygotowania do wieczornego wyjścia zaczęłam od wymoczenia stóp, pedicure, potem pielęgnacja dłoni, szampon koloryzujący i henna na brwi dopełniły starań. Sporo energii wydatkowałam na nakłonienie W. do higieniczno wizerunkowych czynności. Wizytowy strój, uroczysty, pogodny nastrój; nieczęsto idziemy do teatru…

Widownia pełna, dominuje granatowa i czarna kolorystyka. Spektakl długo przez nas wyczekiwany.

Miejsce obok nas zajęła para w senioralnym wieku. Panią rozkosznie bawiła molierowska komedia… Mnie nękał smród moczu pana…

Ostatnio pewna polska piosenkarka młodszego pokolenia wyznała w mediach, że onegdaj dokonała aborcji.”Dokonała”? Czytam dalej i okazuje się, że nie dokonała, lecz „dopuściła się”. Dokonujemy czynów nadzwyczajnych, odkrywczych, pożytecznych, bohaterskich…Nie „dokonała aborcji”, ale poddała się aborcji.

Jej rzecz. Po co to ogłosiła? Czy coś zyskała wizerunkowo?
Myślę, że nie.

Dlaczego kobiety pakują się w kłopotliwe ciąże? Przyczyną główną  jest niechlujstwo seksualne. Skrajna bezmyślność. Jakoś to będzie. Bywają też ciąże strategiczne. Na przykład: celebrytka zachodzi w ciążę z synem pochodzącym z znanego, góralskiego rodu. Słyszała, że tacy gdy sprawią babie ciążę, jako „honorni” żenią się nie zwlekając. Sprawca tej ciąży „niehonorny” jakiś, oporny matrymonialnie…

Słowacka biolog, pracowniczka kliniki ginekologicznej, na postawie licznych wywiadów z młodymi i bardzo młodymi ciężarnymi pacjentkami, u których wykonano zabieg aborcji, dowodzi o braku rzetelnego, szkolnego edukowania o płciowości człowieka.

Uważam, że warto zacząć  już na poziomie przedszkolnym.W krajach o wysokim kapitale społecznym na początku edukują w tej materii rodzice. Kto w Polsce edukuje rodziców? Nikt. W Polsce rzecz owa „leży i kwiczy”. A szkoła? Nauczyciele przedmiotów: wychowanie do życia w rodzinie, etyka, biologia  haniebnie „odwalają” robotę. Edukacja seksualna musi być oparta na elementarnej wiedzy o  podmiotowości człowieka. Osoba jako byt niezależny, wolny. Poskramiam moje ego, czyniąc miejsce dla osób. Ty jesteś najważniejszy we wszystkich moich relacjach. Pierwszą powinnością myślącej osoby jest chronić wszelki byt psychofizyczny. Chronię osoby wokół i siebie też, to jest obowiązek i prawo kardynalne.

Smarkateria  dorasta, traktując się wzajem jak przedmioty. Jeden z drugim wpatrzony w ekran elektronicznego gadżetu, nie widzi  obok rówieśnika. Kontakt słowny jest zredukowany do bąknięć, czasem krótka, zabawna relacja, reszta rży.

Stosunki cielesne mają jeden cel: obniżenie napięcia seksualnego. Czasem pojawia się krótkotrwała fascynacja obiektem  genitalnej skłonności, wadliwie rozpoznana jako miłość. Polski pisarz, prozaik Jerzy Pilch jest autorem frazy o sercu, które mylnie skacze.

 

„ Jesteśmy dzieciobójcami i własną śmiercią w brzuchu starca zapłacimy za to, co uczyniliśmy swojej młodości”. Autor tych słów – profesor Jan Hartman w felietonie pt.”Ten szczęsny czas ” zamieszczonym w tygodniku „Polityka”nr 46 (12.11 – 18.11.2014),powraca do czasu młodości, dzieciństwa.

My wtedy, my dziś. Ja wtedy, ja dziś. Zachowały się (nieliczne) fotografie i szczęśliwie z mroków pamięci da się wydobyć fragmenty tamtej rzeczywistości.

Pamiętam opowieści zasłyszane z ust prawie domkniętych, oczy wbite w klepki brudnej podłogi albo zwracane w kierunku czarnej powały. Opowieści – słowa języka pogranicza: mieszanina  ukraińskiego, rosyjskiego, ruskiego/łemkowskiego.W przytoczeniach słowa w jidysz.

Wspomnienie przywołuje odległy czas: z słowackich przysiółków, w poprzek karpackiego grzbietu, z miejsc ogarniętych powstaniem schodzili do wsi uchodźcy.
Prowadzili starców, dzieci i bydło. Schronienie znajdowali powiązani z miejscowymi rodzinnie, klanowo. Obcy zastawali zaparte wrota i psy spuszczone z łańcucha.

 Po wojnie potomków ludzi ze Wschodniej Polski, tych zza Buga i Łemków przesiedlono na Ziemie Odzyskane. Zielonogórskie, piaszczyste  pola, poniemieckie gospodarstwa i nadwarciańskie doliny. Nieurodzajne piachy, co zasiano, posadzono, niszczyły dziki.
Tam, we wsi Drzonów, z ust seniorki wielopokoleniowej rodziny usłyszałam skierowane do mnie słowa:”puszka duchu” i jeszcze „niezdała”.
Słyszeli liczni i liczne, kiwali głowami….

 Znalazłam się tam podczas wakacji,  ciekawiło mnie towarzystwo rówieśnych dzieci i jak zdobyć coś więcej do jedzenia.

Zamilcz babo i weź się za posiłek dla domowników, jestem mała, rosnę i nie skąp mi wszystkiego – pomyślałam i to uchroniło mnie od wiary w mądrość dorosłych.

Słowa babki, jej świdrujące, małe oczy patrzyły na mnie z przyganoniechęcią.

Mój mądry i dobry ojciec, jakiś czas później może wcześniej, powiedział, że powołał mnie na świat w akcie pomyłki.

Zapamiętałam też słowa beskidzkiego flisaka. Podczas spływu Dunajcem zapytał, czy chodzę już do szkoły, właśnie zaczęły się wakacje, pewnie  dostałam dobre oceny…
-Tak – odpowiedziałam. Prawie same „ bardzo dobry”.
Mój mądry i dobry ojciec wyjaśnił:
-Uczę w gimnazjum  trzech synów wychowawczyni klasy do której chodzi: tu ruch brodą w moim kierunku.

Z wakacji na Ziemiach Zachodnich zapamiętam też  próbę oswojenia mnie z psami. Gospodarstw pilnowały wioskowe Burki, w dzień przywiązywane do bud. Nocą biegały uczepione do łańcucha rozpiętego wzdłuż obejścia.
Pewnego niedzielnego popołudnia  psa ciotki Hani puszczono wolno. Mój dobry i mądry Tato polecił mi wyjść na zewnątrz i zamknął za mną drzwi na łańcuch.
Oswobodzony Burek ze szczekaniem podbiegł do mnie. Zemdlałam.
„Ona się wtedy posrała ze strachu” – niosło nazajutrz wioskowe gadanie.

Po maturze, zdanej cudem, pojechałam na obóz wędrowny. Pieniny, Beskid Sądecki, Pasmo Radziejowej, Jaworzyna Krynicka… Wtedy jeszcze żył i tworzył Nikifor, później zwany Krynickim, Syn Łemkini i znanego polskiego pejzażysty.

Do Krościenka przyjechali na motorach Roman i Wojtek na BSA-500. Nie wiem, jak mnie tu znaleźli. Zabrałam plecak i do widzenia obozie w Pieninach.
Roman zapytał:
-   gdzie jedziemy?

-  do Zakopanego.

-  do Zakopanego.

 W T. nie miałam czego szukać. Myślałam o studiach, ale gdzie, jaki kierunek…i za co?
Studia podjęłam trzy lata później; Wydział Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu Łódzkiego. Po latach, dyplom magisterski / kierunek zoologia/ z oceną – bardzo dobry.

Co się stało z dziewczynką, która hasała po pastwiskach,  która na słowa ojca:
-  a może byś zadanie matematyczne jakieś rozwiązała?
ani razu nie przystanęła, patrząc ojcu w twarz. Gdy kończył zdanie – torturę, przebiegałam już wał  drogowy  na wysokości gospodarstwa Fediów .

Co się stało z dziewczynką z warkoczami, które upodobały sobie wszy? Co się stało z dziewczynką, która rosła i twardniała wśród rodzicielskiego chłodu i  słownych kopniaków. „Puszka duchu”, czyli kłak, pył, resztka po dmuchawcu.

Dziewczynka we mnie jest moją pierwociną. Najpierw był bieg do zabaw, których część sama wymyślała.  Zabawy we wszystko: dom, szkołę, sklep, aptekę, lekarza. Zabawy w gromadzie, wśród wysokich traw i krzewów nad Wartą. Dorośli tu nie zaglądali…

W pierwszej licealnej nauczycielka WF poleciła mi wejść wysoko na drabinkę. Odmówiłam. Miałam brudne stopy. Udałam strach przed wysokością. Nazwała mnie Ciućmą.

Dziewczynka rosła i mężniała. Zamieniła się w twardą babę, która w sobie chroniła dziewczynkę. Chroni ją do dziś. Razem, podczas spektaklów na wyspie, w przestrzeni bez rekwizytów grają etiudy. Przed rokiem do baby  i dziewczynki dołączył dominikański diakon, syn uczestnika Bitwy  o Anglię.

Siła popędu płciowego bywa trudna do opanowania.

Ciało jako przedmiot jest przydatne – miedzy innymi – do „radosnej zabawy w łóżku”( Michalina Wisłocka – lekarz seksuolog).

Co dalej? Może pojawić się tzw. produkt zapłodnienia. Znienacka, kurwa, nie tak miało być. Absolutnie!

Co dalej? Aborcja lub adopcja. Aborcja „na żądanie” jako wszechdostępna usługa w NFZ i to jest to, o co walczą dziewczyny i kobiety w manifestach i pochodach na rzecz osobniczej wolności. Mówią o sobie: „wkurwione”.

„Moja macica, moja wolność”. Jak było? Macicę udostępniła takiemu jednemu z wąsem… Dla porządku: to jest twoja macica użytkowana przez faceta, więc macica wspólna i produkt zapłodnienia wspólny. Gdzie są sprawcy zapłodnień? Na pochodach nieobecni. Może paru chudych, starawych redaktorów tygodników. A samce alfa?

Seks jest zjawiskiem wszechobecnym, praktykowanym począwszy od spotkań w przedszkolnej toalecie, po kres oddechu…

Miłość jest zjawiskiem rzadkim. Niecodziennym.

O miłości próbują pisać ci i tamci, inni produkują melodramatyczne historie filmowe. To są opowieści o ciele. O wykorzystywaniu jeden drugiego, o walce płci. O nędzy dzieci, które pojawiają się  nie w porę i są źródłem  udręki.

” Kochałem cię dziś rano, twych ust ciepła słodycz” śpiewa polski aktor i piosenkarz w jednym. On z nią uprawiał seks. I tyle.

 

 

 

Coś za coś.

Najpierw chłodna ocena, bez pośpiechu.Wybór z namysłem. Zróbmy to razem…

Razem, to znaczy na warunkach osoby, która coś proponuje. Sztuka a rzemiosło. Jak chronić siebie. Wyznaczyć granice i pamiętać o  zawarowaniach. Czy odgrodzona część  przestrzeni wchłonie osoby i siły potrzebne w twórczej mitrędze? Nie. Otwarte pole, zaraz widać mentalną nagość osoby.

Boli mnie jazgot, wulgarny śmiech, plotka.

Jan napisał, że szanuje moją decyzję. 

Człowiek i dzieło. Człowiek i czyn. Czyn codzienny, egzystencjalny. Osobę postrzegam według kondycji jego bliskich.

W kompozycjach Staszka Radwana słyszę melodyczne wątki, linie i tropy beskidzkiego jestestwa, narodowej nuty po północnej stronie Karpat.

 

Babie potrzebny jest rozum. Rozum i serce. Ma to, jeżeli dostała z rodzicielskich rąk. „Z pustego i Salomon…”

Porcje rozumu można nabierać w trakcie zmagań z materią życia. Nabieranie jest bolesne i bywa, ze trup ściele się na dnie białych, emaliowanych  naczyń, gdzie gromadzony jest materiał biologiczny tzw.produkt zapłodnienia.

Ostatnio w kraju kobiety i dziewczyny pod przewodem głośnych liderek domagały się zmian w prawie do aborcji. Między innymi.
Domagały się możliwości aborcji ” na żądanie”.

Od połowy ubiegłego wieku, do lat dziewiećdziesiątych w każdym szpitalu, gdzie był oddział ginekologiczny, położniczy wykonywano aborcje ze wskazań społecznych czyli na  żądanie.

To był jeden z moskiewskich sposobów na niszczenie narodowego zdrowia.

Po co babie aborcja? Jeżeli nie ma zamiaru rodzić, to nie  dopuszcza  do pełnego stosunku seksualnego. Jasne.

„On kocha ją, ona kocha jego, on kocha ją nie mnie, wyśpiewuje Urszula.  Szlochy, ambarasy, mokre poduszki. Świat zna nawet śmierć z miłości: on mnie nie kocha, bydlak i świnia; Charlie, Charlie zabrałeś mi pieniądze, nie oddawaj, tylko wróć – śpiewa niejaka Dąbrowska.

Ach!

Ja go kocham, oznajmia nastolatka rodzicom. Kisiel w majtkach – dziewczynie podoba się chłopak. Miłość… I seks. A co?

Za tydzień inny chłopak, inna dziewczyna, inne majtki, taki sam kisiel.

Amerykański pisarz John Irving jest autorem powieści: „Regulamin tłoczni win”.

O aborcji, o sieroctwie, o pracy wykonywanej ponad człowieczą miarę. O świętości zaparcia się  słabości, własności, siebie. Czysty wysiłek, którego siłą sprawczą jest serce.

 Licealna  lektura obowiązkowa. 

Seks – niebezpieczna zabawa. Paradoksalne – to jest zabawa w pojedynkę, ja się bawię, druga osoba stanowi przedmiot na rzecz mojej zabawy.

Wiwat chętka własna!

W słowie „wizerunek” mieszczą się cechy osoby, osób. W rozszerzeniu znaczenia  opisuje się też przedmioty, marki, dzieła, instytucje.

Niedawno zetknęłam się z prezentowaniem wizerunku osób za pomocą urządzeń nagrywających. Utrwalono obraz osoby i  jej głos.

Filmowa etiuda  o starej kobiecie.

Stara kobieta, w tle stare wnętrze. Płaska, płytka narracja bez uczuć. Potrzebny pojedynczy promień słońca przez zakurzone szyby. Stara kobieta zostawiona  sama sobie. Bez miłości.

„Prawda czasu, prawda ekranu” Ejże…

Facet  – nosiciel sprzętu może wykreować ten sam wątek na co najmniej trzy sposoby:

  • stara baba źle ubrana, jazda na żółte, starczo poplamione dłonie. Mówi  matowym głosem, życie dobre/złe. Książkę jej wydali, kurwa, a recenzje średnie…
  • uśmiech, na biurku świeże kwiaty. Biała, cudnie wyprasowana bluzka.W tle powiększona fotografia młodego, wybitnie urodziwego mężczyzny. Połowa książki pisana w podróży. Opis przygody, opis przyrody. Baba opowiada, a facet z kamerą rysuje uczucia, emocje  baby.
  • obraz autorski operatora we współpracy z reżyserem. Opowieść o starej babie. Głos bohaterki opowiadania z motywem muzycznym, który cichnie i powraca. W filmowym opisie zachwyt nad dziełem życia, dziełem, które jest w zamyśle…

 Jerzy Pilch ostatnio udzielił kilku wywiadów. W jednym z nich, w swobodnej narracji o planowanych wydarzeniach okołotowarzyskich przytoczył wiersz Czesława Miłosza, wiersz – erotyk. Uważam, że piękny, prawdziwy, ostry w obrazie. Miłosz, pisząc ten wiersz miał  84 lata.


W czwartek spotykamy się w katowickiej BF. Mamy plan bazowy. Zacznę od krytyki powierzchowności. Strój i zasady. „Jak cię widzą…” Szacunek wyrażany wobec indagowanego, pamiętamy – w większości są to seniorzy.

Zasady kompletowania stroju. Higiena ciała.

Zachęcę do integracji, czyli odnowy więzi międzypokoleniowej (integrare (łać.- odnawiam).  Grzegorz zaprasza studentów UE, ja seniorów w liczbie …

  • Opis kondycji polskiego seniora (według dok. Program ASOS)
  • Budowa wspólnoty lokalnej
  • Lista uciążliwości i pochwała stanu rzeczy, co jest dobrze, a co nie
  • Motywacja do uczestnictwa w „poprawianiu mojego/Twojego świata”
  • Korzystam: społecznie, buduję wrażliwość obywatelską, wdrażam myślenie : TO JEST MÓJ ŚWIAT.
  • Uczestniczę w wyborach do władz samorządowych i państwowych.

 

„Bezszelestny los, gdy znużony znienacka…” To jest z Jeremiego Przybory.  „Ślady stóp…” Też Jeremiego.

Żyją pod dzisiejszym niebem faceci nikłej postury, minimalnego ogarnięcia higieniczno odzieżowego, wobec których pierwsze ciacha współczesnej Europy jawią się jako mentalna błahostka. Znam takiego z bliży pewnej i próbuję Go zaciekawić.

Słowo ” integracja” pochodzi od łacińskiego „integrare” odnawiać. Starzy i młodzi przy jednym stole wiodą rozmowę na narzucony temat. Miałkie, powierzchowne, ślizg wokół słowa i pac dupskiem bez wdzięku. ” Nic to” – wyjęte z wołodyjowskiej frazy.

Pomysł rozmów prawie doskonały. Aby to się nie skrupiło na niczem, przed spotkaniem jedna i druga strona dostają zadanie: przeczytać to, przeczytać tamto. Odpowiedzieć na pytania… Uzasadnić taki, nie inny punkt widzenia. Uzasadnić po trzykroć. Osadzić swój  osąd na tekście, tu cytowanie na przykład: Zbigniewa Mikołejki, Jana Hartmana. Można lżej, zdaniem felietonisty  z „Polityki”…

Wtedy program nabierze głębi.