Wanda

Piszę co myślę

Wpisy z okresu: 1.2016

Zanim nawet średnio bystry człek weźmie się za planowanie  większych zakupów, siada i liczy. Liczy w tę i z powrotem, naradza się z swoją starą, rodzicami, dojrzalszą  latoroślą. Omawia pomysł z przyjaciółmi, obraca temacisko w tę i tamtą stronę… Często jest tak, że dłuższy namysł skutkuje odstąpieniem od planu zakupu, albo przesunięciem zamierzenia w czasie…

Zamiast zakupu – naprawa starej szafy. Często jest tak, że nabywamy różne dobra, pakując się w pułapkę społeczną. Kupuję, nabywam różne „dobra” dla poklasku, dla fałszywie pojętego prestiżu: ” patrzcie i podziwiajcie mój zakup”. Pokazuję, że mnie stać, a w rzeczywistości  g…o prawda. Pakuję się w cholerny kredyt.

To na początek.

PIS, jako obietnicę wyborczą zaprezentowało program 500+. Nie policzyli rzetelnie. Nas nie stać na taki program. Nie stać nawet  kraje dużo bogatsze, niż  Polska. Proponowane kwoty nie trafią do dzieci. Dlaczego tak myślę? Proszę pójść do któregokolwiek MOPS  – u w kraju i przyjrzeć się tamtejszej klienteli.  Jak w tej przestrzeni społecznej zostanie wydatkowana kwota z programu 500+ ? Kto nad marnotrawstwem zapanuje?

Grube kwoty utopione w błocie. 

Są pomysły na racjonalne wsparcie finansowe dzieci i młodzieży. Edukacja najzdolniejszych, utalentowanych, młodych wynalazców, kierowanie na studia do najlepszych uczelni  świata, s,prowadzanie do kraju wybitnych nauczycieli różnych kierunków…

System wsparcia krajowych olimpijczyków  wraz z ich mentorami… „Zielone szkoły”  w powiązaniu z intensywną nauką obcego języka i poznawaniem kultury innych krajów.

Pomysłów na rozważne wydatkowanie jest pewnie sporo.

Jeżeli rząd PIS chce finansowo wesprzeć  rodzinę, to wdrożyć prace nad poprawą  krajowego rynku pracy.

 

.

Szlachetne zdrowie

„Ślachetne zdrowie,
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz…”

Tak brzmi początek fraszki Jana Kochanowskiego zatytułowanej: „Na zdrowie”.
Zdrowie – główny motyw, wątek i przedmiot rozmów miedzy seniorami.

Na stan zdrowia jaki mamy dziś, wpływa nasza obecna sytuacja i zwyczaje praktykowane od zarania; nawyki żywieniowe wyniesione z rodzinnego domu, potem własne decyzje: co lubię, jeść tak, jak lubię, odpoczywam tak, jak lubię….
Wybieram więc to, co mi sprawia przyjemność. Od początku po kres.
Czas senioralny sprzyja zadumie, zastanówmy się: czy to, co lubimy przynosi nam korzyść. Czy nasze zwyczaje, nawyki, nasz styl życia przynosi nam korzyść, czy nie.

W ostatniej dekadzie września, staraniem chorzowskiego Urzędu Miasta, trwały „Dni Promocji Zdrowia”. Prezentacje, wykłady lekarzy różnych specjalności ( z wieloletnią praktyką ), zawierały końcowe wnioski o potrzebie ochrony zdrowia poprzez zapobieganie – profilaktykę.
W największym skrócie: nie będziesz człecze, zdrów jeżeli nie pokochasz zdrowej diety, czyli racjonalnego żywienia i aktywności fizycznej. To nie wystarczy. Trzeba jeszcze posiąść umiejętność panowania nad złymi emocjami, nad stresem, a z otoczeniem budować przyjazne relacje.

Polski senior ocenia stan własnego zdrowia jako zły. Nierzadko zmaga się z nadwagą, cierpi na cukrzycę, skarży się na nadciśnienie tętnicze, porusza się z trudem, bywa że traci równowagę i doznaje złamań kości ( często szyjki kości udowej), uszkodzeń stawów.
Dlaczego tak jest? Lekarze uznają, że przyczyną są wadliwe nawyki żywieniowe, niechęć do aktywności fizycznej i niedostatki w sferze higieny ciała i higieny psychicznej.
Polski senior uważa, że dysponuje niewielką siłą sprawczą, że ma nikły wpływ na swój los, na swoją rzeczywistość; „co ja tam będę… pani”.

Do zmian zniechęca obawa przed negatywną oceną sąsiedzkiego otoczenia.

W Chorzowie trwają prace remontowe, jezdnie i chodniki zyskują nową nawierzchnię. Poruszając sie po nierównościach warto posługiwać sie kijami do noric walking. Nad pojedynczą laską mają tę przewagę, że zapewniają oparcie dla obu stron ciała.
Zimą chodniki będą oblodzone. Kije zapobiegną upadkom. Niewielkie zakupy transportujemy w plecaku. Jeżeli się nie zmieszczą, idziemy ponownie, ruch to żródło naszego zdrowia.

W Przychodni Rejonowej przyjmują lekarze rodzinni. Wystarczy rano zgłosić się o rejestracji. W poczekalni spotykamy głównie starsze osoby Toczą rozmowy o chorobach: „Nic nie zrobisz- pani. Tak to jest, geny złe, powietrze i jedzenie zatrute, będzie gorzej… W telewizorze mówili, że… ”
Wreszcie przyjmuje nas lekarz. Pyta o samopoczucie, zmierzy ciśnienie krwi, zbada osłuchowo, zajrzy do gardła. Cierpliwie wysłucha i wręczy nam recepty.

W aptece technik farmacji sprzeda nam lek o nazwie, która widnieje na recepcie, lub zaproponuje tańszy odpowiednik o takim samym składzie.
W domu, przed użyciem leku koniecznie trzeba zapoznać się z treścią ulotki dołączonej do opakowania. Dobrze jest założyć cienki zeszyt: tu zanotujemy uwagi, wątpliwości, niejasności, które nasuną sie w trakcie czytania i co bardzo ważne – w czasie przyjmowania leku. Czytajmy o działaniach nieporządanych, ubocznych, o przeciwwskazaniach też. Czytajmy, notujmy. Ulotkę zachowujemy. Jeżeli w trakcie przyjmowania leku zauważymy nieporządany, niepokojący objaw – nie zwlekamy z wizytą u lekarza.

Co robić, gdy lekarz proponuje nam nowy lek? Warto przed zakupem poprosić farmaceutę o udostępnienie ulotki. Kserujemy tekst i czytamy. Dużo zachodu, mnożę trudności? A co?
Rzecz dotyczy mojego zdrowia i moich pieniędzy.

Często jest tak, że jesteśmy pacjentami więcej niż jednego lekarza. Udajemy się do różnych spacjalistów. Każdy proponuje leki. Nierzadko jest tak, że zażywanie jednego leku wyklucza przymowanie innego, może być nawet niebezpieczne. Może być tak, że przyjmujemy lek ze wskazań dwóch lekarzy, a to ta sama substancja, lecz nazwa leku inna.

Zauważyłam, że polski senior wychodzi z apteki z „reklamówką leków”. Do leków kupowanych na podstawie recepty nabywa, z własnej inicjatywy, reklamowane w telewizji tzw. suplementy diety.

No cóż! W czasie wizyty u lekarza możemy jeszcze prosić o receptę na „leki osłonowe”…
Według opinii zaprzyjaźnionych seniorów – jest jeszcze trzecia grupa leków- idziemy po nie do zielarza.

Wracam pamięcią do wrześniowych Chorzowskich Dni Promocji Zdrowia. Lekarze wyraźnie podkreślali, prezentowali w liczbach wpływ racjonalnego żywienia i aktywności fizycznej na nasze zdrowie.
„Nie przypalaj, nie przypiekaj”

W tygodniku „Polityka” (Nr 49, 2.12 – 8.12.2015) znalazłam artykuł Pawła Walewskiego zatytułowany: „Nie przypalaj”. Z wstępu: „Tropiciele niezdrowej żywności ostrzegają przed solą, tłuszczem i cukrem. Jest jeszcze jeden wróg: akryloamiad – związek, który wyraźnie podwyższa ryzyko zachorowania na nowotwory. Nie jest dodatkiem do żywności, tak jak różne E…. Akryloamid powstaje w naturalny sposób w żywności, którą poddajemy pieczeniu, grillowaniu, smażeniu – nie tylko w domu, lecz także w trakcie produkcji przemysłowej. Za każdym razem, gdy temperatura rośnie powyżej 120 st.C, zachodzi reakcja chemiczna pomiędzy aminokwasami (białko) a cukrami (węglowodany) z którą powiązane jest brunatnienie produktu i pojawia się charakterystyczny zapach smażeniny.Wywiązuje się akryloamid, którego obecność w diecie wiąże się z ryzykiem zachorowania na choroby neurodegeneracyjne takie jak parkinson, alzheimer.

Nie da się akrylamidu wyelimiować całkiem z diety. Ważne jest, aby było go jak najmniej.

Warto zrezygnować z chipsów, z kawy zbożowej , pieczywa tzw. chrupkiego. Przy zakupie pieczywa unikamy bochenków i bułek mocno wypieczonych.

W domu placki, naleśniki, frytki, tosty wypiekamy na złoty kolor. Wtedy akryloamidu wywiązuje się mniej.

Kawa naturalna natomiast, jakkolwiek w handlu jest dostępna w postaci prażonych ziaren nie jest na „akryloamidowym” indeksie. Byle z umiarem.
Tę informację przeczytałam z ulgą. Kawa z mlekiem. Bez cukru i koniecznie w męskim towarzystwie towarzystwie.

Wanda Sułkowska Kwapisz

Napisz do autorki:
wandaskw@gmail.com