Kolumbijski powieściopisarz, laureat Nagrody Nobla Gabriel Garcia Marquez jest autorem  powieści pt.”Miłość w czasach zarazy”. Ostatnie polskie wydanie ukazało się w 2007 roku w przewspaniałym tłumaczeniu  Carlosa Marrodana Casasa (Warszawskie Wydawnictwo Literackie, MUZA SA).

Na tylnej okładce, wśród fotosów z  filmowej adaptacji dzieła Jak długo można czekać na miłość swojego życia? Florentino Ariza  czekał 51 lat, 9miesięcy i 4 dni…

Z tyłu  minirecenzja autorstwa Jerzego Pilcha (przytaczam w całości): „Przeczytałem po raz drugi- Miłość w czasach zarazy- i utwierdziłem się w przekonaniu, iż jest to romans wszechczasów”

Początkowe lata XX wieku. Północna Kolumbia, Archipelag Karaibów, drobne wysepki Małych Antyli wśród  bezwietrznych, letnich spiekot  i błotnistych, ponurych zim, w nędzy ciągłych wojen domowych i epidemii cholery.Wielobarwnie toczy się życie nadmorskiego  miasta Barranquilla. To tu  uchodzi do Morza Karaibskiego największa rzeka Kolumbii – Magdalena.

Portem i rzeką zarządza Karaibskie Towarzystwo Żeglugi Śródlądowej. Właściciel, starawy, samotny boss w przygodnym akcie z skromną mieszczką Transito Arizą płodzi syna, którego nie uznaje. Łoży niewielkie tygodniowe kwoty. Florentino Ariza, chłopczyna lichej postury i słabego zdrowia rozwija w sobie duszę poety, marzyciela o romantycznym życiu. Nastolatek postanawia wieść życie niezwykłe. Próbuje zainteresować sobą piękną rówieśnicę, zarzuca ją listami, zachodzi drogę… Fermina Daza odrzuca awanse ponurego frustrata,wychodzi za mąż za lekarza i wiedzie godne, dostatnie życie. Florentino, jako jedyny potomek  właścicieli KTŻŚ  zarządza przedsiębiorstwem, szybko bogaci się, urządza zbytkownie dom, nabywa wartościowe przedmioty. W sferze mentalnej czyta, pisze wiersze, komponuje, gra na skrzypcach, wszystko z myślą o Ferminie. Równocześnie wiedzie bogate życie erotyczno-towarzyskie. Jest stałym bywalcem domów publicznych, nigdy za nic nie płaci. Uważa, że płacąc za seks zbrukałby czyste imię Ferminy. Odwiedza też wdowy, proponuje im cielesne zapasy, one serwują smakołyki, drogie napitki i czułość. Równocześnie dopuszcza się pedofilii na dziewczynce pochodzącej  z dalszej rodziny. Ameryka Vicuna  przywiązuje się do „opiekuna”, odtrącona umiera. Florentino, utrzymując rozległe, a ryzykowne znajomości zapada na rzeżączkę, nie leczona skutkuje ośmiokrotnym nawrotem. Cierpi też na kiłę i syfilis.

Po nagłej śmierci męża, Fermina nękana wdowią samotnością przyjmuje starcze awanse schorowanego, bezzębnego Florentina, który teraz dysponuje rzeczną flotyllą. Proponuje podróż statkiem, od słabo żeglownych terenów rzecznego ujścia w górę rzeki Magdaleny. Wycieczka bez końca, wycieczka pułapka. Statek nie  może zawinąć do żadnego portu. Flaga na maszcie oznajmia: Zaraza na pokładzie”

Tytuł powieści traktuje o miłości i zarazie. Wątek cholery przewija się, jak meandry Magdaleny. Grząskie, błotniste tereny ujścia, wysoka temperatura,  nieskanalizowana uboga część miasta, przeludnienie, wszystko to sprzyjało zarazie. O miłości prawie nic. Jest o miłości do papugi.

Czytałam po dwakroć i nie znalazłam. Znalazłam sporo o zniewoleniu. Istotą afektu Florentina do Ferminy jest zniewolenie. Na koniec zwabił ją na statek i zaaranżował pułapkę. Nakłaniał  do seksu, zarażając trzema chorobami roznoszonymi drogą płciową.

Gdzie tu jest coś o miłości?

To jest o zniewoleniu i o zbrodni. Piękna proza o ohydnym życiu odrażającego Florentina  Arizy.

Pilchu! Napisz mi, wskaż w tekście miłosny wątek. Romansowy – powiadasz. Gdzie?

Ty wiesz o miłości to i tamto i o sercu, które mylnie skacze…