Gender, gender!

Osiedle w stutysięcznym, śląskim mieście. Dwa, wielkopowierzchniowe sklepy, knajpa i kościół. Rossman i stoiska z byle czym. Młoda matka z kilkuletnią  córką  na krawężniku w oczekiwaniu na zielone światło. Dziewczynka toczy przed sobą wózek z lalką. Na jezdnię wysypała się kołderka i miniaturowa grzechotka. Matka i  córka z  wózkiem dotoczyły się na chodnik .Tu  tu matka, „prasnawszy” o ziemię torbą z zakupami dała upust nerwom: szarpała ramieniem dziewczynki:

- Kurwa!Kurwa! Ty kurwo! Cholero, gówno dostaniesz, nie wózek.

Słowa wulgarne kierowane do dziecka. Szarpanina i okrzyki.

Inne zdarzenie: Matka i kilkuletnia dziewczynka z wózkiem, podczas niespiesznych zakupów. Dziewczynka przystaje, podchodzi do boku wózka, odkrywa lalkę i przez zaciśnięte ząbki cedzi:

- Znowuś się kurwo rozkopała.

Myślę, że  te dziewczynki  w środowiskach domowych nasiąkają bardzo złym wzorcem. Właśnie nasiąkają.

Co dalej? Gówniarosiuśmajtka  rozwija się w postać atrakcyjnej dziewczyny. Zły obyczaj  utrwalony. Wejście do środowiska kultury wysokiej prawie niemożliwe.

Dlaczego małym dziewczynkom proponuje się zabawę w dom, otacza się je atrybutami, które to miejsce wypełniają? Proponuję dać im możliwość penetrowania chaszczy z repliką kałasznikowa w rączkach.