„Bezszelestny los, gdy znużony znienacka…” To jest z Jeremiego Przybory.  „Ślady stóp…” Też Jeremiego.

Żyją pod dzisiejszym niebem faceci nikłej postury, minimalnego ogarnięcia higieniczno odzieżowego, wobec których pierwsze ciacha współczesnej Europy jawią się jako mentalna błahostka. Znam takiego z bliży pewnej i próbuję Go zaciekawić.

Słowo ” integracja” pochodzi od łacińskiego „integrare” odnawiać. Starzy i młodzi przy jednym stole wiodą rozmowę na narzucony temat. Miałkie, powierzchowne, ślizg wokół słowa i pac dupskiem bez wdzięku. ” Nic to” – wyjęte z wołodyjowskiej frazy.

Pomysł rozmów prawie doskonały. Aby to się nie skrupiło na niczem, przed spotkaniem jedna i druga strona dostają zadanie: przeczytać to, przeczytać tamto. Odpowiedzieć na pytania… Uzasadnić taki, nie inny punkt widzenia. Uzasadnić po trzykroć. Osadzić swój  osąd na tekście, tu cytowanie na przykład: Zbigniewa Mikołejki, Jana Hartmana. Można lżej, zdaniem felietonisty  z „Polityki”…

Wtedy program nabierze głębi.