Wanda

Piszę co myślę

Coś za coś.

Najpierw chłodna ocena, bez pośpiechu.Wybór z namysłem. Zróbmy to razem…

Razem, to znaczy na warunkach osoby, która coś proponuje. Sztuka a rzemiosło. Jak chronić siebie. Wyznaczyć granice i pamiętać o  zawarowaniach. Czy odgrodzona część  przestrzeni wchłonie osoby i siły potrzebne w twórczej mitrędze? Nie. Otwarte pole, zaraz widać mentalną nagość osoby.

Boli mnie jazgot, wulgarny śmiech, plotka.

Jan napisał, że szanuje moją decyzję. 

Człowiek i dzieło. Człowiek i czyn. Czyn codzienny, egzystencjalny. Osobę postrzegam według kondycji jego bliskich.

W kompozycjach Staszka Radwana słyszę melodyczne wątki, linie i tropy beskidzkiego jestestwa, narodowej nuty po północnej stronie Karpat.

 

Babie potrzebny jest rozum. Rozum i serce. Ma to, jeżeli dostała z rodzicielskich rąk. „Z pustego i Salomon…”

Porcje rozumu można nabierać w trakcie zmagań z materią życia. Nabieranie jest bolesne i bywa, ze trup ściele się na dnie białych, emaliowanych  naczyń, gdzie gromadzony jest materiał biologiczny tzw.produkt zapłodnienia.

Ostatnio w kraju kobiety i dziewczyny pod przewodem głośnych liderek domagały się zmian w prawie do aborcji. Między innymi.
Domagały się możliwości aborcji ” na żądanie”.

Od połowy ubiegłego wieku, do lat dziewiećdziesiątych w każdym szpitalu, gdzie był oddział ginekologiczny, położniczy wykonywano aborcje ze wskazań społecznych czyli na  żądanie.

To był jeden z moskiewskich sposobów na niszczenie narodowego zdrowia.

Po co babie aborcja? Jeżeli nie ma zamiaru rodzić, to nie  dopuszcza  do pełnego stosunku seksualnego. Jasne.

„On kocha ją, ona kocha jego, on kocha ją nie mnie, wyśpiewuje Urszula.  Szlochy, ambarasy, mokre poduszki. Świat zna nawet śmierć z miłości: on mnie nie kocha, bydlak i świnia; Charlie, Charlie zabrałeś mi pieniądze, nie oddawaj, tylko wróć – śpiewa niejaka Dąbrowska.

Ach!

Ja go kocham, oznajmia nastolatka rodzicom. Kisiel w majtkach – dziewczynie podoba się chłopak. Miłość… I seks. A co?

Za tydzień inny chłopak, inna dziewczyna, inne majtki, taki sam kisiel.

Amerykański pisarz John Irving jest autorem powieści: „Regulamin tłoczni win”.

O aborcji, o sieroctwie, o pracy wykonywanej ponad człowieczą miarę. O świętości zaparcia się  słabości, własności, siebie. Czysty wysiłek, którego siłą sprawczą jest serce.

 Licealna  lektura obowiązkowa. 

Seks – niebezpieczna zabawa. Paradoksalne – to jest zabawa w pojedynkę, ja się bawię, druga osoba stanowi przedmiot na rzecz mojej zabawy.

Wiwat chętka własna!

W słowie „wizerunek” mieszczą się cechy osoby, osób. W rozszerzeniu znaczenia  opisuje się też przedmioty, marki, dzieła, instytucje.

Niedawno zetknęłam się z prezentowaniem wizerunku osób za pomocą urządzeń nagrywających. Utrwalono obraz osoby i  jej głos.

Filmowa etiuda  o starej kobiecie.

Stara kobieta, w tle stare wnętrze. Płaska, płytka narracja bez uczuć. Potrzebny pojedynczy promień słońca przez zakurzone szyby. Stara kobieta zostawiona  sama sobie. Bez miłości.

„Prawda czasu, prawda ekranu” Ejże…

Facet  – nosiciel sprzętu może wykreować ten sam wątek na co najmniej trzy sposoby:

  • stara baba źle ubrana, jazda na żółte, starczo poplamione dłonie. Mówi  matowym głosem, życie dobre/złe. Książkę jej wydali, kurwa, a recenzje średnie…
  • uśmiech, na biurku świeże kwiaty. Biała, cudnie wyprasowana bluzka.W tle powiększona fotografia młodego, wybitnie urodziwego mężczyzny. Połowa książki pisana w podróży. Opis przygody, opis przyrody. Baba opowiada, a facet z kamerą rysuje uczucia, emocje  baby.
  • obraz autorski operatora we współpracy z reżyserem. Opowieść o starej babie. Głos bohaterki opowiadania z motywem muzycznym, który cichnie i powraca. W filmowym opisie zachwyt nad dziełem życia, dziełem, które jest w zamyśle…

 Jerzy Pilch ostatnio udzielił kilku wywiadów. W jednym z nich, w swobodnej narracji o planowanych wydarzeniach okołotowarzyskich przytoczył wiersz Czesława Miłosza, wiersz – erotyk. Uważam, że piękny, prawdziwy, ostry w obrazie. Miłosz, pisząc ten wiersz miał  84 lata.


W czwartek spotykamy się w katowickiej BF. Mamy plan bazowy. Zacznę od krytyki powierzchowności. Strój i zasady. „Jak cię widzą…” Szacunek wyrażany wobec indagowanego, pamiętamy – w większości są to seniorzy.

Zasady kompletowania stroju. Higiena ciała.

Zachęcę do integracji, czyli odnowy więzi międzypokoleniowej (integrare (łać.- odnawiam).  Grzegorz zaprasza studentów UE, ja seniorów w liczbie …

  • Opis kondycji polskiego seniora (według dok. Program ASOS)
  • Budowa wspólnoty lokalnej
  • Lista uciążliwości i pochwała stanu rzeczy, co jest dobrze, a co nie
  • Motywacja do uczestnictwa w „poprawianiu mojego/Twojego świata”
  • Korzystam: społecznie, buduję wrażliwość obywatelską, wdrażam myślenie : TO JEST MÓJ ŚWIAT.
  • Uczestniczę w wyborach do władz samorządowych i państwowych.

 

„Bezszelestny los, gdy znużony znienacka…” To jest z Jeremiego Przybory.  „Ślady stóp…” Też Jeremiego.

Żyją pod dzisiejszym niebem faceci nikłej postury, minimalnego ogarnięcia higieniczno odzieżowego, wobec których pierwsze ciacha współczesnej Europy jawią się jako mentalna błahostka. Znam takiego z bliży pewnej i próbuję Go zaciekawić.

Słowo ” integracja” pochodzi od łacińskiego „integrare” odnawiać. Starzy i młodzi przy jednym stole wiodą rozmowę na narzucony temat. Miałkie, powierzchowne, ślizg wokół słowa i pac dupskiem bez wdzięku. ” Nic to” – wyjęte z wołodyjowskiej frazy.

Pomysł rozmów prawie doskonały. Aby to się nie skrupiło na niczem, przed spotkaniem jedna i druga strona dostają zadanie: przeczytać to, przeczytać tamto. Odpowiedzieć na pytania… Uzasadnić taki, nie inny punkt widzenia. Uzasadnić po trzykroć. Osadzić swój  osąd na tekście, tu cytowanie na przykład: Zbigniewa Mikołejki, Jana Hartmana. Można lżej, zdaniem felietonisty  z „Polityki”…

Wtedy program nabierze głębi.

Fascynacja, zachwyt. Olśnienie, lśnienie. Stan o natężeniu trudnym do opisania.  W czasie ” in statu nascendi” mózg  mylnie skacze. To z pilchowej frazy o sercu, które mylnie skacze. Stan zachwytu nad osobą, nad elementem przyrody ożywionej, nad fragmentem architektury drewnianej.

Fascynacja osobą. Zachwytowi nad urodą ciała towarzyszy zastanowienie co do ilości pieniędzy potrzebnych do podtrzymywania dobrostanu powłok.

Na początku oceniamy stan umysłu: oczytanie, znajomość języków nowożytnych, oceniamy zasób slów, obycie towarzyskie.Talent i pasje; te sfery poznawczo penetrujemy koniecznie rozłącznie. Probierzem jest osoba Staszka R.

Osoba w otoczeniu, osoba społecznie. „Daję z siebie”.

Altruizm wysokiej próby. Gotowość do ogołocenia się z dóbr materialnych. Dobra mentalne rozwija, a produktem  dzieli się, gdy ten jest dobrej jakości. W utworach muzycznych Staszka widzę beskidzki wiatr, miejscami twardość karpackiego fliszu, słyszę szurgot osuwiska, połykam perspektywę Cudzichowej Hali.

Gender, gender!

Osiedle w stutysięcznym, śląskim mieście. Dwa, wielkopowierzchniowe sklepy, knajpa i kościół. Rossman i stoiska z byle czym. Młoda matka z kilkuletnią  córką  na krawężniku w oczekiwaniu na zielone światło. Dziewczynka toczy przed sobą wózek z lalką. Na jezdnię wysypała się kołderka i miniaturowa grzechotka. Matka i  córka z  wózkiem dotoczyły się na chodnik .Tu  tu matka, „prasnawszy” o ziemię torbą z zakupami dała upust nerwom: szarpała ramieniem dziewczynki:

- Kurwa!Kurwa! Ty kurwo! Cholero, gówno dostaniesz, nie wózek.

Słowa wulgarne kierowane do dziecka. Szarpanina i okrzyki.

Inne zdarzenie: Matka i kilkuletnia dziewczynka z wózkiem, podczas niespiesznych zakupów. Dziewczynka przystaje, podchodzi do boku wózka, odkrywa lalkę i przez zaciśnięte ząbki cedzi:

- Znowuś się kurwo rozkopała.

Myślę, że  te dziewczynki  w środowiskach domowych nasiąkają bardzo złym wzorcem. Właśnie nasiąkają.

Co dalej? Gówniarosiuśmajtka  rozwija się w postać atrakcyjnej dziewczyny. Zły obyczaj  utrwalony. Wejście do środowiska kultury wysokiej prawie niemożliwe.

Dlaczego małym dziewczynkom proponuje się zabawę w dom, otacza się je atrybutami, które to miejsce wypełniają? Proponuję dać im możliwość penetrowania chaszczy z repliką kałasznikowa w rączkach.

Hej

Po „j” nie ma wykrzyknika.

List z pytaniami. Nie znam odpowiedzi na żadne. Znam?

Można odpowiedzieć okołotematycznie. Odpowiedzieć grzecznie…

Ostatnio, piszę  i wyrzucam do kosza. Brakuje mi odwagi.

Dołączam do osób, które nie odpowiadają na listy. Na niektóre listy.

Jestem winna list Janowi Hartmanowi.

John Irving – amerykański twórca w genialnej opowieści „Regulamin tłoczni win” miejsce groteskowo-makabryczno-miłosnej akcji lokuje w  scenerii nieprzystawania. Zbawczo opróżniane macice i serca w najczystszych, skakankowych porywach.  Opowiada o ludzkich losach, gdzie aborcja jest sposobem na wyprostowywanie ludzkich dróg. Tu też można urodzić i zostawić dziecko Koniec czytelniczego komentarza.

Polski wątek oplata, tworzy osnowę  mózgu Staszka Radwana – mózgu, który emituje silny afrodyzjak.

Czyste oczy Pilcha znad cukiernianego stolika. Potem droga na północ, po nic…

Lotnisko Shannon. Ostatnia filiżanka kawy przed odlotem…

Z. doskonale rozumie polski język. Posługuje się nim w piśmie, tłumaczy, redaguje recenzje…

Z. w polszczyźnie doskonale milczy. Z. wchodzi z przyjezdnym, nadwiślańskim babstwem  w awanturnicze związkokonszachty. Chyba nie wiem po co. Odwieczny motyw Cholernego Diakona.

W stosunkach międzyludzkich potrzebny mi namysł, czas na podgląd, ocenę intencji. Z dobrych wydarzeń: Jan uszanował moją decyzję.

Lato. Noc. Pierwsza po północy. Wielorodzinny dom w średnim mieście. Nastolatek – mieszkaniec z szóstego piętra -  pod nieobecność rodziców zaprasza rówieśników. Ciepła pora, głośne rozmowy, śmiech, nawoływania z balkonu utrudniają sąsiadom sen.  Jeden z nich, wychyliwszy się z okna, prosi o spokój. Pada zdawkowe „przepraszam”,  zabawa z balkonu przenosi się do wnętrza mieszkania. Na krótko. Po chwili głośne rozmowy wśród śmiechu, zakłócają nocną ciszę.

Dozorcy zaczynają pracę o nieludzkiej porze:  czwarta nad ranem (jak z cohenowskiej  frazy), balanga na balkonie szóstego  piętra  trwała w najlepsze.

Nazajutrz próbowałam z gówniarzem rozmawiać. Uznał, że „nic się nie stało”. Impreza była…prosze panią ( tak powiedział).

O „Regulaminie porządku domowego” nie słyszał. 

Z rodzicami gówniarza ( matka nauczycielka) nie miałam możliwości porozmawiać.

Wyraz: gówniarz oznacza niedojrzałego osobnika płci męskiej i NIE jest wulgaryzmem.