Bartkowi R. – ku przestrodze.

Mieszkam w mieście średniej wielkości. W sąsiedztwie jest knajpa, a w niej  w sobotnio -  niedzielne noce  towarzyskie wydarzenia nazywane  „weselem”. Lokal z całodobowym wyszynkiem, usytuowany  jest w środku mieszkalnej zabudowy.Urzędnik gminy, bez wyobraźni,  wydał zezwolenie i bezkarny knajpiarz ma  za nic nocny odpoczynek okolicznych mieszkańców. Ludziska odprawiają swoje „weselne” potańcówko – popijawy. Biesiadnicy mają zwyczaj,  nocą wylegać na zewnątrz i z treści rozmów,  których jestem mimowolnym świadkiem wnioskuję, że wesołość w nich nie gości. „Wesele”?

Ślub. Dziewczyna dopięła swego. Chłopaka od jutra  czeka zmiana środowiska.  Będzie miało cechy głębokiej wody. Tym bardziej, że jest ciąża. Dziewczyna zaczyna etap gniazdowania.  Na początek planuje różnorakie zakupy.Od  zarobkowania jest strona męska.

Do rzeczy.Miało być  o tym, co w tytule.

Chłopak  I.

Student. Ma brata bliźniaka. Obydwaj wybitnie uzdolnieni. Patryk studiował filologię polską, a jako drugi kierunek – dziennikarstwo.  Jego audycje  o beskidzkich drogach, wygłaszane w lokalnej radiostacji – świetne. Wartościowi, młodzi ludzie. Radośni, atrakcyjni,  schludni. Duma taty i dziadków. W oczach mamy cień ponadprzeciętnej troski. Rzeczywistość Patryka dziś: przerwał  studia, opuścił rodzinny dom. Wynajął mieszkanie. Pracuje jako monter urządzeń  dla telekomunikacji. W soboty zatrudnia się dodatkowo w zakładzie remontowym. Wynajem mieszkania dużo kosztuje. Żywi się suchym prowiantem. Na beskidzkie wycieczki i audycje brakuje czasu i energii.

Patryk się ożenił. Żona nie pracuje, bardzo źle znosi ciążę. Dziewczyna pochodzi  z wielodzietnej rodziny. Postanowiła polepszyć sobie los. Wyjść za mąż, podobnie jak koleżanki.  Metoda „na ciążę”  okazała się skuteczna.  Wyprowadzka z zagraconego, dzielonego z dwoma siostrami  pokoju,  to dobry pomysł.

Dziadkowie  Patryka zaoferowali  materialną pomoc, on grzecznie podziękował, nie przyjął.

Spotkałam  go wczoraj. Z trudem poznałam. Zapuścił brodę. Zapytałam o brata, nie spotykają się, brak czasu:

- trzeba pracować, potrzeba więcej pieniędzy -  odparł z powagą.

-   A uczelnia,  audycje -  dopytuję,

-   To przeszłość – powiedział.

Chłopak II.

Ma na imię Jeremi. Jest absolwentem  Wydziału Matematyki Uniwersytetu w K i Doktorem Nauk Ścisłych.

Podczas studiów: tak się składa, że  studencka, matematyczna brać jest fizycznie wyraźnie niewydarzona. A ten jaśniał. Oblegany przez koleżanki,  gromadziły się wokół niego uprawiając swoisty taniec. Organizowały wycieczki,  przeróżne spotkania. On główny zaproszony.  On  towarzyski  filar. I co ?  NIC. Przez lata studiów żadnej nie wyróżnił. Traktował po koleżeńsku. Sporo korzystał. Dziewczyny starannie notowały treść wykładów, a ksero wręczały z uśmiechem. Janka prezentowała głębokie dekolty,  nawet podczas ujemnych temperatur.

Jeremi miał zwyczaj, podczas sesji letnich, zdawać wymagane  egzaminy jako pierwszy.  Po wakacjach pokazywał się  drugiego października i  w nastroju galernika cedził  : ” w nocy wróciłem”. Wiadomo było, że pracował  w Londynie,  przy przeprowadzkach, jako pchacz szaf i nosiciel tobołów. Pieniądze oddawał rodzicom.  Dla siebie nic.  Odwieczne czarne sztruksy i zużyte adidasy.

Po studiach wyjechał  na zachód  Europy.  Podobno podjął pracę  w uczelni. W nocy zaś, na użytek pewnej agencji, pracuje jako  jest taksówkarz.

Nie ożenił się. Korzysta z mieszkania  na koszt  zamożnej kobiety. Na e-maile nie odpisuje.

Jeremi w wieku 18 lat został ojcem.   Okoliczności  wydarzenia: tzw.” osiemnastka”. Dom pełen nastolatków,  mocny alkohol, prześciganie się  w pomysłach na  zabawy dla dorosłych.  Jeremi na powitanie  wychylił  porcję wysokoprocentowego alkoholu. Pierwszy alkohol.  Pierwszy stosunek. Bez zabezpieczenia. Dom rodzinny Jeremiego jest skrajnie katolicki .O prezerwatywie chłopak wiedział tyle, że jest grzeszna. Matka ciężarnej siedemnastolatki wzięła sprawy w swoje ręce. Dzierży je do dziś. Dziecko urodziło się chorowite. Matka dziecka nie pracuje. Jeremi  płaci alimenty w  zasądzonej wysokości. Co jakiś czas suma zostaje stosownie podniesiona. Na pytanie

- co dalej?  odpowiada:

- nic dalej.

Chłopak III.

Dwie zamożne rodziny. Pracownicy naukowi  znanej, stołecznej   technicznej uczelni. Wychowują  jedynaków. Rówieśnicy. Dzieci studiują, a przyjaźnią się  od zawsze. W deszczowe, listopadowe popołudnie  niepomyślna wiadomość zmieniła  pogodną  rzeczywistość.  Dziewczyna na dodatni wynik testu ciążowego, zareagowała szokiem. Rodzice solidarnie i metodycznie postanowili  co dalej i w jakiej kolejności. Młodzież ma kończyć studia. Ślub  godny,  z oprawą jak należy, póki nic nie widać. Mieszkanie się zakupi. Maleństwem zajmie się  prababcia i obie babcie,  tuż po pracy. Młodzi kończą studia. Ciężarna uczestniczyła w rozmowach,  na przemian pochlipując i potakując.

Zaproszony chłopak   zburzył plan:

1. Ślubu nie będzie.

2. Studiów kończył nie będzie. Był  już w dziekanacie. Jutro odbierze dokumenty

3.Wyprowadza się.

4. Podejmuje pracę . Będzie płacił,  ile sąd zasądzi i wie, że będzie płacił  przez 25 lat.

Ojciec chłopaka  wyraził opinię, że to postawa niemęska. Dziewczyna źle się czuje i  potrzebuje wsparcia.

Chłopak na to, że dziewczyna dopuściła się kłamstwa,  oszukała go. Dwukrotnie  pytał, czy zastosowała zabezpieczenie, tak jak  poprzednio praktykowali.  Odpowiedziała – Tak