Wanda

Piszę co myślę

Wpisy z tagiem: ciąża

Myśl o sobie

Dookoła opowieści o nieudanych związkach.

Biblioteczne półki pełne treści na kanwie złego losu. Zło w każdej postaci. Przemoc, oszustwa, a przyroda bestialsko traktowana odpłaca kataklizmem. Samotni seniorzy, katowane dzieci, a katorga zwierząt wpisana w wiejską i miejską rzeczywistość jest znanym zjawiskiem.

Pomyśl. Życie jest darem. Jednostkowym, przemijającym a Twoje ciało i dusza, aby istniały razem wymagają pieczołowitego traktowania.
Najpierw ja. Edukacja, zdrowe żywienie, aktywność fizyczna nie narzucona, ale ulubiona, wtedy skutkuje wynikami. Znajomość własnego ciała, pozwala unikać ryzykownych zachowań.Rozważnie zawierane znajomości, przyjaźnie. Rozwaga we wchodzeniu w związki obowiązuje elementarnie.

Doradzam młodym osobom w sprawie wyboru kierunku studiów. Młodzi i bardzo młodzi ludzie rozmawiają ze mną o uczuciach, o emocjach.
Onegdaj znajoma nastolatka opisała mi swój stan… Przed maturą opuściła dom i zamieszkała z chłopakiem. Uznała, że to miłość, zakochanie o sile pod niebiosa – „och jak on na mnie działa – och!”
O chłopaku wiedziała mało. Śliczny, wygadany… modny strój i fryzura. Dziś jest chora, w ciąży… Zwróciła się o pomoc do miejscowego Zgromadzenia Zakonnego. Płacze… a miało być pięknie. Historia jak z lat trzydziestych ubiegłego wieku.

Babie potrzebny jest rozum. Rozum i serce. Ma to, jeżeli dostała z rodzicielskich rąk. „Z pustego i Salomon…”

Porcje rozumu można nabierać w trakcie zmagań z materią życia. Nabieranie jest bolesne i bywa, ze trup ściele się na dnie białych, emaliowanych  naczyń, gdzie gromadzony jest materiał biologiczny tzw.produkt zapłodnienia.

Ostatnio w kraju kobiety i dziewczyny pod przewodem głośnych liderek domagały się zmian w prawie do aborcji. Między innymi.
Domagały się możliwości aborcji ” na żądanie”.

Od połowy ubiegłego wieku, do lat dziewiećdziesiątych w każdym szpitalu, gdzie był oddział ginekologiczny, położniczy wykonywano aborcje ze wskazań społecznych czyli na  żądanie.

To był jeden z moskiewskich sposobów na niszczenie narodowego zdrowia.

Po co babie aborcja? Jeżeli nie ma zamiaru rodzić, to nie  dopuszcza  do pełnego stosunku seksualnego. Jasne.

„On kocha ją, ona kocha jego, on kocha ją nie mnie, wyśpiewuje Urszula.  Szlochy, ambarasy, mokre poduszki. Świat zna nawet śmierć z miłości: on mnie nie kocha, bydlak i świnia; Charlie, Charlie zabrałeś mi pieniądze, nie oddawaj, tylko wróć – śpiewa niejaka Dąbrowska.

Ach!

Ja go kocham, oznajmia nastolatka rodzicom. Kisiel w majtkach – dziewczynie podoba się chłopak. Miłość… I seks. A co?

Za tydzień inny chłopak, inna dziewczyna, inne majtki, taki sam kisiel.

Amerykański pisarz John Irving jest autorem powieści: „Regulamin tłoczni win”.

O aborcji, o sieroctwie, o pracy wykonywanej ponad człowieczą miarę. O świętości zaparcia się  słabości, własności, siebie. Czysty wysiłek, którego siłą sprawczą jest serce.

 Licealna  lektura obowiązkowa. 

Seks – niebezpieczna zabawa. Paradoksalne – to jest zabawa w pojedynkę, ja się bawię, druga osoba stanowi przedmiot na rzecz mojej zabawy.

Wiwat chętka własna!

Codzienna lektura gazet i treść internetowych wiadomości  nieodmiennie przygnębiają. W artykułach  donoszą o  rządowych decyzjach i o skutkach decyzji podjętych poprzednio;  głównie w duchu dobrej zmiany (?).

Co wypowiedź, to „kula w płot”. Płot się chwieje. Żagiew ciśnięta w starą, drewnianą zabudowę niechybnie wznieci pożar.

KOD, ludzie, hasła i  tzw. celebryci zapraszani bez wyboru,  „co podejdo” nie mają poważnego wizerunku.

Dama, ostatnio przejściowo nieobecna, jest znana z obco brzmiącego nazwiska i dobrze skrojonego przyodziewku. Ma „klawe życie”  egzystencjalnie biorąc. Emocjonalnie i prestiżowo ma „do kitu”. Dysponuje własnym biurem, pewnie zatrudnione są tam jakieś osoby. Biuro polityki strusia.

Dlaczego tak ma? Sama chciała. Ja bym nie chciała…

W moim otoczeniu działa zasada, że  zanim młoda/y decyduje się na brzemienną w skutki decyzję, np. zawieranie małżeństwa,  zbiera się starszyzna i doradza. Wcześniej  przeprowadza się wywiad.  Jeszcze wcześniej małolaty, młódź odbierają wychowawczy przekaz unikania pakowania się  byle kiedy w stan brzuchaty (brzemienny). Tego się nie robi.Jeżeli okaże się, że pomimo starań zwarty związek  nie satysfakcjonuje, łatwiej jest rozstać się, trudniej wlec przez życie nowe życie, które nie nie jest winne, że mamy znów „do kitu”. Podejmujemy  następne próby, powstaje rodzina typu patchwork…

Demonstracje, których treścią jest żądanie możliwości aborcji na żądanie,  są w założeniu niedorzeczne. Wystarczy nie pakować się w ciążę. Jasne.

W naszym kraju jest nieprzyjaźnie. Obiegowy zwrot: „i śmieszno i straszno”. Co jakiś oficjel rządowy otworzy zagrodę zębów, to czuję nieświeży oddech połączony z specyficznym fetorem. Niedostatki w sferze higieny i zjawisko tzw. ciasnego umysłu.

To samo w przypadku hierarchów wyznań. Z oddechu da się wyczytać emocje, wielką chęć, pragnienie przypodobania się suwerenowi.

Sytuację w kraju celnie definiuje czasopismo „Polityka”. 

A ja o babskim brzuchu. O macicy i przydatkach.

Ostatnio w kraju widzi się manifestacje żądające prawa do aborcji. Kobiety prezentują hasła o wolności, o prawie do decydowania o swoim ciele.

JA , tylko ja decyduję  w sprawie własnej prokreacji. Żądam prawa do aborcji!

Nieprawda. Fałsz. Nie decydujesz . Żyjesz w splocie wydarzeń, poddana emocjom, kaprysom własnym i aktualnego partnera. Zmagasz się z codziennością, która bywa skrajnie trudna. To TY, wespół z aktualnym partnerem aranżujesz codzienność i  powołujecie na świat dzieci w akcie, któremu nie towarzyszy zastanowienie.

Aborcja na żądanie, aborcja jako środek antykoncepcyjny, aborcje wykonywane masowo na każdym szpitalnym oddziale ginekologiczno położniczym. Tak było w PRL. W

ramach ubezpieczenia. Aborcja na żądanie nie jest dobrem. Jest jedną z metod biologicznego niszczenia narodu.

 Bezwzględny  zakaz aborcji jest zbrodnią. Aborcja wykonywana w określonych przypadkach, w ramach ubezpieczenia jest jedynym wyjściem.

Babo!  Zanim zajdziesz w ciążę – pomyśl. Pomyśl samodzielnie, niezależnie.  Niezależnie od słów aktualnie wypowiadanych z ust aktualnego partnera.

Zanim się odezwę, to trochę pomedytuję, pomyślę. Zanim wyślę tekst do druku, rodzę zdanie po zdaniu, potem cyzeluję. Adiustator i korektor mają  czas na małą kawę. Szkoda, że beze mnie, jeden z nich, to kawał  przystojniaka…

Anna Zawadzka, która powołuje się na KOD, w telewizyjnym wystąpieniu skompromitowała się do cna. Skompromitowała feministki. Skompromitowała mnie…Skompromitowała KOD. KOD jest słabowity, tym bardziej, że odłączył się od PO. Odłączam się od Kijowskiego. Nie mam zaufania. Facet ma długi. Pieniężne należności wobec żony i dzieci. O czy mowa?  O budowaniu. Chciałabym coś ” na prawdziwo” Bez lipy i blagi. Skąd to wziąć? Napisz mi, proszę.

Zjawisko społeczne określane jako rodzicielstwo pozamałżeńskie zajmuje w obyczajowości sporo miejsca; w przekazie ustnym, jako plotka gminna lub sródosiedlowa, a i w druku tu bądź tam.

Fakt ciąży byle kiedy, znienacka, bez zastanowienia, rujnuje plany, pozycję towarzyską, stan materialny i inne. „Oczy tej małej, jak dwa błękity… nie wróci do Makowa” – śpiewa rozdzierająco Magda Umer.

Po cholerę ten i inne dramaty. Nędza niewczesnej matki i los niczyjego dziecka. Po cholerę?

Ciąża z przypadku, byle kiedy, dziewczyna zaskoczona  dodatnim wynikiem testu – próby ciążowej, a tu adresu dawcy materiału biologicznego nie zanotowała…

Dramat środowiska rodzinnego: co teraz?  Urodzić  i oddać do adopcji? Urodzić i samej podjąć niebotyczny trud wychowania dziecka? Na to decydują się silne dziewczyny. Rodzą i wychowują silne dziewczyny. Do takich wyzwań potrzebne jest jakieś wsparcie;  stąd  lub z owąd, motywacja typu: won skurwysynie, sama sobie poradzę…

Matka po porodzie, prędzej  czy później pozbiera się. Dziecko ma trudniej, trudniej niż rówieśnicy… Tego wątku teraz nie rozwinę. Temat dla nauczycielki 1-3.

Ciąża strategiczna – jako argument nacisku dla rychłej decyzji sprawcy – dawcy nasienia.

Ten wątek rozwinęłam w tekście: „Gwałt na chłopaku”.

Urodziwy, utalentowany, wykształcony  Sebastian, potomek znanego, podhalańskiego rodu płodzi dziecko. Matka dziecka napomyka o ślubie, on udaje, że nie słyszy… Rozumiem, jestem za wolnością osoby  z prawem do samostanowienia, średniowiecze za nami. Plebania naciska. Jedni legalizują, inni nie, bo nie mogą – na przykład.

Po cholerę ciąża? Po kiego licha, po co?

Ciąża z przestępstwa, gwałtu. Rozumiem po części, ale po co panna włóczy się byle gdzie, z byle kim, pije podejrzane drinki ?

Zawsze na końcu wydarzenia jest  dziecko, które zjawiło się byle kiedy, byle gdzie i w miejscu gdzie brak wszystkiego.

Trauma niespodzianej ciąży dotyka dwoje, ale niesymetrycznie. Chłopak (większość przypadków) miga się, udaje Greka (to nie ja). Twardziele kapitulują dopiero przed sądem, wobec wyników badań DNA.

Dziewczynę spotyka ostracyzm, pogorszenie relacji rodzinnych, utrudnienia w edukacji. Pytam: dlaczego? Jedna butnie i wyczerpująco odpowiada: bo tak, inna reaguje szlochem.

Beskid Niski, biedny, zaniedbany przysiółek. Rozmawiam z  ciężarną dziewczyną (pochodzi z rodziny dotkniętej problemem alkoholowym). Opowiedziała mi, że ciąża „nieślubna” jest mniejszym grzechem niż prezerwatywa. Tak głosi proboszcz z Dukli, to stary człowiek i zna życie.