Wanda

Piszę co myślę

Wpisy z tagiem: fałsz

Nic głębiej nie doskonali w polszczyźnie niż ambitne czytelnictwo. Co czytać,  kogo wybrać, które dzieła mistrza  mnie rozwiną? Autorzy rodzimi czy tłumaczenia?

Jest tak:  jeżeli wśród bibliotecznych penetracji natrafiam na cud, cymes, dzieło życia, szczyt piękna, bezbrzeżną potęgę myśli i słowa, to tegoż autora czytam wszystko. Dzieło i osoba twórcy ciekawią mnie pospołu.

Karol Bunsch przeprowadził mnie przez polskie średniowiecze. Isaac Beshevis Singer wiódł mnie przez dzieje Żydów w Polsce. Lektury wzbudziły najwyższe zaciekawienie. Zawarłam  przyjaźń z twórcami. Co wyniosłam z lektury? Po pierwsze obcowałam z przepiękną polszczyzną. Po drugie: treść. Ci twórcy nie oszukali mnie. Treść dzieł jest czysta.

Z literaturą obcojęzyczną – rzecz arcytrudna. Polski rynek księgarski zalany jest tłumaczeniami, których lepiej, żeby nie było.

Michel Houllebecq -  francuski, prozatorski talent naszych czasów powieścią: „Poszerzanie pola walki” wzbudził mój zachwyt tej miary, że czytałam po kilkakroć. Raz za razem, byle odwlec czas rozstania z bohaterami. Starym  zwyczajem rzuciłam się inne powieści Houellebecq’a.  Po lekturze została mi niechęć, znużenie, uczucie paskudnej blagi. Nie zaprzyjaźniłam się z Michelem H. i nie ma to nic wspólnego z jego niechlujną powierzchownością.

Istnieją pod dzisiejszym niebem faceci nikłej postury, minimalnego ogarnięcia higieniczno przyodziewkowego, przy których pierwsze ciacha współczesnej Europy jawią się jako mentalna błahostka.

Znam takiego, ale ja Go nie ciekawię.

 

 

 

Święta…. Co to słowo znaczy? Ważne wydarzenia świeckie, lub na kanwie tradycji, powiązane z wyznaniem. Poprzedzają je energochłonne, czasochłonne i kosztowne przygotowania. Sporo grosza wtedy z portmonetki wyfruwa.
Pakujemy się w pułapkę społeczną. Powoduje nami przymus pokazania, że nas stać, że mamy na wszystko: na prezenty, na suto zastawiony stół, na nowy przyodziewek, nową fryzurę. Są tacy, którzy z myślą o świętach odnawiają, unowocześniają domowe wnętrza.
Są tacy, którzy starych, niedołężnych członków rodziny próbują na okres świąt umieszczać na różnych oddziałach szpitalnych. Stary człowiek nie dość, że źle wygląda, to ciągle czegoś się domaga (kąpieli, herbaty, rozmowy), a tu tyle rzeczy i czynności do zrobienia…
Świąteczne życzenia.
Wszędzie je słychać. Wszędzie. Dominuje zwrot:
– gdybyśmy się nie spotkały/li przed świętami, to zdrówka życzę, dużo zdrówka…
– wszystkiego najlepszego, niech ci się wiedzie w tym nowym roku, zdrówka życzę, powiedz tam, im… no wiesz, jak ją spotkasz…
„Na Święta i w Nowym Roku niech, niechaj, zdrowia, pomyślności…” ( to jest wyjątek z tekstu, który znalazłam naklejony taśmą do drzwi wejściowych; podpisane – radny miasta…
Gdyby słowa ” życzeń” miały choć szczątkową moc sprawczą, to niejeden/ niejedna doznałaby ulgi. A tu nic. Pustosłowie, żadnej poprawy. Ani krzty dobroci. Miazga i pustota.
Gdyby zamiast czczej paplaniny wprowadzić obyczaj czynu! Zrobię coś dla kogoś. Odezwę się, odpowiem na listy, zorganizuję spotkanie, na którym opowiemy o marzeniach. Napiszę list do osoby, która nie pokazuje się od onegdaj…
Radny spotka się z wybranymi mieszkańcami i biorąc na klatę problem, zmierzy się bez lipy i blagi z tym, z czym mieszkańcy przyszli.