Wojtkowi P. w podzięce za pewien uśmiech…

Chcąc  zyskać na urodzie warto wziąć się za czytelnictwo. Najpierw czyta się bez wyboru, co popadnie. Potem przychodzi czas namysłu. Łaską, szczęściem  jest na starcie rozumna i rozmiłowana w przedmiocie polonistka

Moje prapoczątki – Pani od polskiego: Janina Smulska. Szkoła Podstawowa im. Stanisława Konarskiego w Tarnowie.

Teraz czytam maniakalnie. Jerzy Pilch: malarz słowem, frazą, rozumnie, jasno, bez blagi. Kocham Wiślan – po kolei:  Andrzeja Wantułę, Adama Pilcha, stryja Adama, Jerzego( Jurlka) Cieślara, Starego Kubicę, a  z pozaludzkich istot wszystkie matczyne psy i Reksa fotografa Wisełki. Rumuński prozaik Emile Cioran: kto się wdroży, wgryzie w Jego teksty jest mi bratemsiostrą i jednością w zachwycie. Czytać Ciorana poradził mi…. no kto? Jerzy Pilch.

Łowię beskidzkie wątki: obłoki nad Czantorią, wsparty o stok, wiecznie lodowaty dom. Obłaziec, Cyrhla, Bukowa rwą serce do wędrówki.
Nie mam smaku do wyznań, do aśramozborówkościelnychkrucht i trucheł. Nie boję się śmierci, ale wzdragam się przed bólem.

Mam mało czasu. Każdy ma mało. Dziecko też, ale gówniarz  mało wie. Cechą czasu jest niedostatek. Na każdą czynność warto zawarować głęboki  garniec czasu.

Mam sporo do zrobienia. Codzienne przygotowywanie posiłków, treningi, opieka nad Martą. Szycie i przeróbki odzieży są pospołu tłem, źródłem i zasadą. Jeans i moro – to z bawełny, a na lato niebarwiony len.
Rozmowa…Przed rozmową przygotowuję konspekt, w nim ponumerowane argumenty -  argumenty we wstępie, rozwinięciu i zakończeniu.
I mam apetyt na słowa. Są słowa urodziwe, wielkiej urody, takie sobie i niemało jest słów brzydkich.  Mam na myśli słowa, które fonetycznie brzydko brzmią.