Wanda

Piszę co myślę

Wpisy z tagiem: Piosenka

Artur Rojek: poeta, muzyk, twórca znanego w Europie zespołu Myslowitz napisał słowa i skomponował muzykę do piosenki „ Chciałbym umrzeć z miłości”.

Za wykonanie wzięły się znane wokalistki m. in. Edyta Bartosiewicz, która na koniec prezentacji po odśpiewaniu: „chciałabym umrzeć z miłości” dodała od siebie przy aplauzie widowni:

- Kto by nie chciał?

Nie chciałabym. Nie i już.

Tytuł piosenki z tekstem pozostają w sprzeczności. Artur napisał wiersz o umieraniu w miłości, opisuje przyjazny czas, dobre miejsce i inne okoliczności zdarzenia też przyjazne. Niezły wiersz, ładnie przełożony na język angielski, ciekawy muzycznie, nastrojowy, romantyczna melancholia w spokojnej zadumie nad przemijaniem.

Piosenka jest o umieraniu w miłości. Nie inaczej.

O śmierci z miłości pisali liczni. Laureat Nagrody Nobla Garcia Marquez w powieści „Miłość w czasach zarazy” wspaniale przetłumaczonej z języka hiszpańskiego na polski przez Carlosa Marodana Casalsa pięknym językiem pogmatwał dobro ze złem, chorą dominację nazywa miłością.

Tu jest o śmierci z miłości do papugi. O śmierci podczas epidemii cholery niemało. O miłości, oprócz wątku z papugą, nie ma nic. Powieść jest o osaczaniu, o niewoleniu, o toksycznym trwaniu w okolicznościach zarazy. O prostytucji, o zbrodni pedofilii. O stosunkach seksualnych w warunkach domów publicznych, o chorobach roznoszonych drogą płciową też. Piękna proza o ohydnym życiu odrażającego Florentina Arizy.

Jerzy Pilch polski prozaik,  chętnie pisze o sobie. Stukrotne dzięki: za wiślańskich ewangelików, za  Starego  Kubicę, za stryja Adama, za Jurka Cieślara, za pastora Andrzeja, z kobiet – za babkę Czyżową.

Za „ serce, które mylnie skacze”…

Mnie też mylnie skacze. Mimo wszystko zachowuję pełne zdrowie, nie daję się nałogom, dbam o skórę i przyodziewek, oszczędzam grosz dla przesiedleńczego „fru” na północny zachód Europy. Jestem starsza od Pilcha o dekadę, ale mnie jest łatwiej, bo mam grubszą skórę.

W ostatniej powieści: „Zuza albo czas oddalenia” Pilch pisze o umieraniu z miłości. Ściemnia, że rękopis znalazł w Wiśle, w starym narciarskim bucie. To jest powieść autobiograficzna.

Gdy się umiera z miłości, boli ciało gnębione chorobą, boli dusza nękana nieobecnością osoby, dokucza brak potrzebnych rzeczy. W dopełnieniu niedoli widać  zaniedbanie higieniczne. Śmierci z miłości towarzyszy fetor.

Nie łącz śmieci z miłością. Cholera z przyimkami. Ani z ani w.

Śmierć jest złem, z wyjątkiem okoliczności, kiedy jest wyzwoleniem. Miłość jest rzadkim dobrem i nie łączcie ludzie, czarnego z białym.

 

Dla rozrywki, dla odprężenia wśród mitręgi redakcyjnego zajęcia – dzięki kanałowi YOU TUBE spotykam się z Maciejem Maleńczukiem; polskim wokalistą, gitarzystą rockowym, współtwórcą grup muzycznych, poetą. Słucham, patrzę i podziwiam na przekór mojemu estetycznemu reżimowi.

W 2004 roku na polskim rynku fonograficznym ukazał się ostatni album grupy zatytułowany: „Legendarni Pudlersi (1986 – 2004); Jasna Strona”. Ballada „Dawna dziewczyno” -  autorem tekstu jest Maciej Maleńczuk, muzykę skomponowali: Maciej Maleńczuk i Andrzej Bieniasz.

Muzycznie, tekstowo, wokalnie produkcje  grupy Pudelsów i Psychodancig sporo zyskują wzbogacone o nagrania filmowe. Do tego  celu Maciek zatrudnia krakowskich arcymistrzów kamery. Cudnie wyreżyserowane politematyczne etiudy -  bohaterowie ujęć przedstawieni „con amore”. Utwór muzyczny, w tle  filmowy obraz z narracją tworzą nostalgiczną spójność, która w przypadku ” Dawnej Dziewczyny” skłania do jesienno-zimowej zadumy nad przemijaniem.

 Film zawiera pięć wątków prezentowanych w  pałacowych wnętrzach i na zewnątrz, w parkowym otoczeniu.

Historycznie -  czas  upadku ZSSR, z pałacu  wynoszą portret Lenina. Para dzieci  w pierwszokomunijnych strojach, biega zajęta  zabawą.

Bohater pierwszy: PRL – owski decydent: postać krępa, twarz toporna, zachował kosztowny, skórzany płaszcz, kapelusz i  ma do dyspozycji samochód z kierowcą.

Dawna Dziewczyna: Po pałacowych schodach, po parkowych dróżkach, odziana  w przydługawy prochowiec snuje się  ze smutną miną. Szuka kogoś, czegoś?

Bohater drugi: Maciej Maleńczuk w podwójnej roli. W przebraniu katolickiego hierarchy (prałata?) włóczy się się po klasztorno – pałacowych korytarzach, opiera czoło o nieczuły mur i wyznaje słowami piosenki:

„W mokrej pościeli miota się i marzy całe dnie,

Ktoś czyjeś imię szeptał w koc…”

Maciek w stroju czarnosukienkowym,  przewiązanym w pasie czerwoną szarfą, czubek głowy osłonięty czerwoną, rytualną mycką – obraz przepiękny.

Jesienny wizerunek utraconych szans. Utraconych? Dzieci urosną i pójdą drogą prawdy i fałszu, prałatowi urośnie brzuch, wizerunek dawnej dziewczyny zamieni się w pył. Decydent  własnym sumptem  wyda książkę o homoseksualnych uczuciach do poety…