Wanda

Piszę co myślę

Wpisy z tagiem: senior

Szlachetne zdrowie

„Ślachetne zdrowie,
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz…”

Tak brzmi początek fraszki Jana Kochanowskiego zatytułowanej: „Na zdrowie”.
Zdrowie – główny motyw, wątek i przedmiot rozmów miedzy seniorami.

Na stan zdrowia jaki mamy dziś, wpływa nasza obecna sytuacja i zwyczaje praktykowane od zarania; nawyki żywieniowe wyniesione z rodzinnego domu, potem własne decyzje: co lubię, jeść tak, jak lubię, odpoczywam tak, jak lubię….
Wybieram więc to, co mi sprawia przyjemność. Od początku po kres.
Czas senioralny sprzyja zadumie, zastanówmy się: czy to, co lubimy przynosi nam korzyść. Czy nasze zwyczaje, nawyki, nasz styl życia przynosi nam korzyść, czy nie.

W ostatniej dekadzie września, staraniem chorzowskiego Urzędu Miasta, trwały „Dni Promocji Zdrowia”. Prezentacje, wykłady lekarzy różnych specjalności ( z wieloletnią praktyką ), zawierały końcowe wnioski o potrzebie ochrony zdrowia poprzez zapobieganie – profilaktykę.
W największym skrócie: nie będziesz człecze, zdrów jeżeli nie pokochasz zdrowej diety, czyli racjonalnego żywienia i aktywności fizycznej. To nie wystarczy. Trzeba jeszcze posiąść umiejętność panowania nad złymi emocjami, nad stresem, a z otoczeniem budować przyjazne relacje.

Polski senior ocenia stan własnego zdrowia jako zły. Nierzadko zmaga się z nadwagą, cierpi na cukrzycę, skarży się na nadciśnienie tętnicze, porusza się z trudem, bywa że traci równowagę i doznaje złamań kości ( często szyjki kości udowej), uszkodzeń stawów.
Dlaczego tak jest? Lekarze uznają, że przyczyną są wadliwe nawyki żywieniowe, niechęć do aktywności fizycznej i niedostatki w sferze higieny ciała i higieny psychicznej.
Polski senior uważa, że dysponuje niewielką siłą sprawczą, że ma nikły wpływ na swój los, na swoją rzeczywistość; „co ja tam będę… pani”.

Do zmian zniechęca obawa przed negatywną oceną sąsiedzkiego otoczenia.

W Chorzowie trwają prace remontowe, jezdnie i chodniki zyskują nową nawierzchnię. Poruszając sie po nierównościach warto posługiwać sie kijami do noric walking. Nad pojedynczą laską mają tę przewagę, że zapewniają oparcie dla obu stron ciała.
Zimą chodniki będą oblodzone. Kije zapobiegną upadkom. Niewielkie zakupy transportujemy w plecaku. Jeżeli się nie zmieszczą, idziemy ponownie, ruch to żródło naszego zdrowia.

W Przychodni Rejonowej przyjmują lekarze rodzinni. Wystarczy rano zgłosić się o rejestracji. W poczekalni spotykamy głównie starsze osoby Toczą rozmowy o chorobach: „Nic nie zrobisz- pani. Tak to jest, geny złe, powietrze i jedzenie zatrute, będzie gorzej… W telewizorze mówili, że… ”
Wreszcie przyjmuje nas lekarz. Pyta o samopoczucie, zmierzy ciśnienie krwi, zbada osłuchowo, zajrzy do gardła. Cierpliwie wysłucha i wręczy nam recepty.

W aptece technik farmacji sprzeda nam lek o nazwie, która widnieje na recepcie, lub zaproponuje tańszy odpowiednik o takim samym składzie.
W domu, przed użyciem leku koniecznie trzeba zapoznać się z treścią ulotki dołączonej do opakowania. Dobrze jest założyć cienki zeszyt: tu zanotujemy uwagi, wątpliwości, niejasności, które nasuną sie w trakcie czytania i co bardzo ważne – w czasie przyjmowania leku. Czytajmy o działaniach nieporządanych, ubocznych, o przeciwwskazaniach też. Czytajmy, notujmy. Ulotkę zachowujemy. Jeżeli w trakcie przyjmowania leku zauważymy nieporządany, niepokojący objaw – nie zwlekamy z wizytą u lekarza.

Co robić, gdy lekarz proponuje nam nowy lek? Warto przed zakupem poprosić farmaceutę o udostępnienie ulotki. Kserujemy tekst i czytamy. Dużo zachodu, mnożę trudności? A co?
Rzecz dotyczy mojego zdrowia i moich pieniędzy.

Często jest tak, że jesteśmy pacjentami więcej niż jednego lekarza. Udajemy się do różnych spacjalistów. Każdy proponuje leki. Nierzadko jest tak, że zażywanie jednego leku wyklucza przymowanie innego, może być nawet niebezpieczne. Może być tak, że przyjmujemy lek ze wskazań dwóch lekarzy, a to ta sama substancja, lecz nazwa leku inna.

Zauważyłam, że polski senior wychodzi z apteki z „reklamówką leków”. Do leków kupowanych na podstawie recepty nabywa, z własnej inicjatywy, reklamowane w telewizji tzw. suplementy diety.

No cóż! W czasie wizyty u lekarza możemy jeszcze prosić o receptę na „leki osłonowe”…
Według opinii zaprzyjaźnionych seniorów – jest jeszcze trzecia grupa leków- idziemy po nie do zielarza.

Wracam pamięcią do wrześniowych Chorzowskich Dni Promocji Zdrowia. Lekarze wyraźnie podkreślali, prezentowali w liczbach wpływ racjonalnego żywienia i aktywności fizycznej na nasze zdrowie.
„Nie przypalaj, nie przypiekaj”

W tygodniku „Polityka” (Nr 49, 2.12 – 8.12.2015) znalazłam artykuł Pawła Walewskiego zatytułowany: „Nie przypalaj”. Z wstępu: „Tropiciele niezdrowej żywności ostrzegają przed solą, tłuszczem i cukrem. Jest jeszcze jeden wróg: akryloamiad – związek, który wyraźnie podwyższa ryzyko zachorowania na nowotwory. Nie jest dodatkiem do żywności, tak jak różne E…. Akryloamid powstaje w naturalny sposób w żywności, którą poddajemy pieczeniu, grillowaniu, smażeniu – nie tylko w domu, lecz także w trakcie produkcji przemysłowej. Za każdym razem, gdy temperatura rośnie powyżej 120 st.C, zachodzi reakcja chemiczna pomiędzy aminokwasami (białko) a cukrami (węglowodany) z którą powiązane jest brunatnienie produktu i pojawia się charakterystyczny zapach smażeniny.Wywiązuje się akryloamid, którego obecność w diecie wiąże się z ryzykiem zachorowania na choroby neurodegeneracyjne takie jak parkinson, alzheimer.

Nie da się akrylamidu wyelimiować całkiem z diety. Ważne jest, aby było go jak najmniej.

Warto zrezygnować z chipsów, z kawy zbożowej , pieczywa tzw. chrupkiego. Przy zakupie pieczywa unikamy bochenków i bułek mocno wypieczonych.

W domu placki, naleśniki, frytki, tosty wypiekamy na złoty kolor. Wtedy akryloamidu wywiązuje się mniej.

Kawa naturalna natomiast, jakkolwiek w handlu jest dostępna w postaci prażonych ziaren nie jest na „akryloamidowym” indeksie. Byle z umiarem.
Tę informację przeczytałam z ulgą. Kawa z mlekiem. Bez cukru i koniecznie w męskim towarzystwie towarzystwie.

Wanda Sułkowska Kwapisz

Napisz do autorki:
wandaskw@gmail.com

Międzynarodowy Dzień Osób Starszych (01.10. 2015), Europejski Dzień Osób Starszych (20.10. 2015), Światowy Dzień seniora (14.11. 2015))… ustanowione z inicjatywy gremiów Unii Europejskiej mają na celu społeczne postrzeganie osób starszych dla zapewnienia im godnego życia.

W polskim Sejmie utworzono Parlament Obywatelski Seniorów. Regionalne Ośrodki Polityki Społecznej, Rady Seniorów przy prezydentach miast zajmują się polityką interesu osób starszych.

Słusznie.

Dziś na kuli ziemskiej żyje 600 milionów osób w wieku powyżej 60 lat. Liczebność tej grupy powoli, nieustannie rośnie, a demografowie prognozują, że w 2050 roku liczebność takich jak Ty i ja dzisiaj osiągnie dwa miliardy.

W przyszłości osoby starsze będą później niż teraz zyskiwały prawa emerytalne, będą zatrudniane jako doradcy, nauczyciele zawodów, twórcy w przeróżnych dziedzinach artystycznych i jako osoby towarzyszące seniorom z grupy 80 plus.

Myślę, że do takich wyzwań trzeba przygotowywać się od dziś: zachęcać seniorów do wielorakiej aktywności.

Co u nas?

Chorzowska Akademia Seniora od października b. r. zyskała nową lokalizację – obiekt przy ulicy Henryka Dąbrowskiego7. Od 12 go października zaczęły się tu zajęcia dla osób mieszkających w centrum miasta, dla seniorów z dalsza – w Dzielnicowych Akademiach Seniora.

Najwięcej jest zajęć z dziedziny edukacji: wykłady, ćwiczenia, warsztaty, kursy języków obcych – to dla umysłu. Dla ciała – różne rodzaje gimnastyki, nawet aerobik w wodzie, tańce…

Będą wycieczki, wykłady, spotkania….

Można też zgłosić się do grupy wolontariuszy, którzy idą z wizytą do szpitalnych pacjentów: rozmowy, wspólna lektura, gry planszowe… Dobry pomysł. Są tacy których nikt nie odwiedza. Może z osamotnienia, może z niedbalstwa. W połowie tegorocznego, skwarnego lipca  odszedł przyjaciel. Znienacka…

W moim otoczeniu mieszka osiem wdów. Znasz je. Jednoosobowo gospodarzą, latem godzinami okupują śródosiedlową ławkę. Toczą rozmowy wokół codziennych spraw. O braku zdrowia, o drożyźnie, o dzisiejszej młodzieży, o programach telewizyjnych. O psich kupach…Krytycznie, z podaniem miejsca, czasu wydarzenia i osób – sprawców mniejszych i większych lokalnych uciążliwości.

„Takie coś nie może być”. Słusznie.

 

Świat, który nas otacza jest piękny, przyjazny, pod warunkiem, że zachowamy namysł, rozwagę i czujność. Warto mieć w pamięci różne próby oszukiwania seniorów: złoczyńcy przez telefon próbują wyłudzić pieniądze, niby na potrzeby kogoś z naszej rodziny.

Nęka nas poczucie osamotnienia, przygnębia, poczucie niskiej wartości, niewielkiej siły sprawczej.

Eeee, odrzucamy, wywalamy przygnębienie do kontenera na odpady zmieszane i do roboty!

Wybieramy z otoczenia dwie osoby i w trójkę zaczynamy pracę nad naprawą rzeczywistości. Spotkania przy kawie. Na początek powstaje lista spraw, które w opinii seniorów są trudne do

społecznej akceptacji.

Przykład: między budynkami mieszkalnymi wytyczono wąski pas gruntu z przeznaczeniem na miejsca parkingowe. Samochodów przybywa. Kilka stanowisk zajmują zniszczone, nieużywane pojazdy. Piszemy pismo do Zarządu Wspólnot Mieszkaniowych, do Urzędu Miejskiego do Wydziału Służb Komunalnych i Ochrony Środowiska i do Straży Miejskiej.Otrzymujemy odpowiedź, która nie jest po naszej myśli. Planujemy zredagować pismo z podpisami właścicieli mieszkań… Mamy pomysł na spotkanie z Komendantem Straży Miejskiej. Pójdziemy w trójkę…

Inna sprawa: gimnazjalne boisko popołudniami gromadzi amatorów różnych gier zespołowych. Bardzo dobrze. Wśród żywiołowej zabawy gęsto od wulgaryzmów. Prosimy Straż Miejską o interwencję.

I co? Przyjechali, rozmawiali. Spokojnie. Po przyjacielsku.

Na boisku głośno, (tak będzie, aż po pierwsze chłody). Gra „w nogę”, „kosza”, „siatkę” bez brzydkich słów. prawie bez brzydkich słów…

Mamy sposób na psie kupy. Sprzątamy własne kupstwa, a właścicielom napotkanych psiątek wręczamy woreczki, koniecznie z uśmiechem.

Ostatnio zaadoptowałam pięcioletnią suczkę. Ma na imię Martusia. Całe psie życie mieszkała w boksie Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Chorzowie. Przeszła sterylizację, szczepienie przeciw wściekliźnie, odrobaczenie i ma czystą sierść. Ochoczo zakłada szelki, chciałaby spacery odbywać biegiem, niestety, nie mam tyle siły…Martusia jest zdrowa, dynamiczna, przyjacielska, chętnie zawiera znajomości z osobami, garnie się do dzieci,  na osiedlową, psią społeczność warczy.

Ile pracy włożyli pracownicy schroniska i wolontariusze, by ustrzec psią istotkę od sierocej traumy!

Podziwiam. Dziękuję.

Meteorolodzy prognozują, że tegoroczna zima będzie długa, bardzo mroźna, wyjątkowo śnieżna. Myślę, że w niejednym chorzowskim domu znajdzie się miejsce i pożywienie za psie, przyjacielskie serce.

Wanda Sułkowska – Kwapisz

Napisz do autorki: wandaskw@gmail.com

W dzieciństwie, w młodości zjawiskiem czasu nie zaprzątamy sobie głowy. Uznajemy, że czas to „coś” dane nam w obfitości. Zaduma nad czasem przychodzi późno. Medytujemy nad przeszłością najchętniej w przestrzeni senioralnej. Przywołujemy na myśl osoby, które odeszły, wyjechały do obcych krajów i dotąd nie zgłosiły się, nie stanęły przed nami z długo wyczekiwaną deklaracją…

Popatrz na czas jako dar istnienia.
To ja. Dookoła mój świat. Nie ma innego. Nie jest to ani smutne, ani złe ponad zwykłą zdolność do wytrzymania.

Odsuwam smutek, ból, cierpienie ciała i duszy i niechęć do osób.
Mówisz: niemożliwe, niedorzeczne. Jak porzucić coś, co towarzyszy mi od zawsze.
Postaraj się wziąć rozbrat z smutkiem i pozostałym balastem. Zatrudnij podświadomość, ona jest naszym sprzymierzeńcem.

Postanawiam każdą godzinę przeżyć uroczyście, starannie, uśmiecham się do siebie, otaczam się dobrym słowem. Każdy dzień jest dniem wyjątkowym.
Wyobrażam sobie dobrostan, którego źródło jest we mnie.
Przybywa mi sił. Pojawia się uśmiech, uśmiech w dwóch postaciach. Uśmiecham się do siebie i do otoczenia.

Świat wokół nie jest doskonały. Wymaga naprawy według Twojego i mojego pomysłu i nikt nas w tym dziele nie zastąpi.

Słyszymy słowa: No, co ty… nic nie zrobisz, pani. Oni tak zawsze, chapią szmal, a zwykłego człowieka mają za nic. Przykłady na zły los, na urzędniczą bezduszność, na przebiegłość różnych oszustów, przykłady czerpane w własnego doświadczenia, z obserwacji otoczenia , w radiu mówili, w telewizorze było……
Gorzkie słowa: ,,Polak zawsze niezadowolony, jęczy, a kupy po własnej psinie nie sprzątnie”.

Świat w wiosenno – letniej krasie. Jasna zieleń, słońca i deszczu w sam raz.

Polski senior bierze swoje/ nasze sprawy w swoje/nasze ręce. Ty i ja. Ktoś jeszcze? Smolicha z czwartego piętra przygotowała onegdaj listę spraw: „co jest źle”.

Kawa na balkonie, jabłecznik na drożdżowym spodzie. Burakowa obiecała po kieliszku pigwówki.
Notujemy co i jak. Chaotyczne, nieskładne, chyba za trudne. Czy wystarczy sił, odwagi?

Wśród osiedlowej społeczności wyłaniamy liderkę.
Do liderki dołącza kilka osób, które już wcześniej, widząc co się dzieje, wypowiedziały słowa: dość, basta, nie pozwalamy.

Teraz opiszę, jak nam świetnie ” idzie”. Guzik z pętelką. Orka po ugorze.

- Współpraca z Policją i Strażą Miejską. Nawiązujemy znajomość z Dzielnicowymi.

- Spotkanie z Panią Naczelnik Wydziału Służb Komunalnych i Ochrony Środowiska.

- Spotkanie z Panią Prezes Zarządu Wspólnot Mieszkaniowych.

- Wizyta w Powiatowej Stacja Sanitarno – Epidemiologicznej, w Wydziale d/s Żywności.

Treść interwencji przygotowujemy pisemnie. Termin spotkań uzgadniamy za pomocą poczty e- mail.

Strój. Ważna sprawa. „Jak cię widzą….” Biała bluzka, granatowa spódnica i żakiet, kamizelka. Dobrze wygląda odzież z jeansu.

Oszczędny makijaż, wyprostowana sylwetka i do dzieła.

Na spotkania udajemy się w trzyosobowe grupce, wtedy czujemy się silniejsze. Trudniej nas zlekceważyć. Więcej zapamiętujemy z przebiegu rozmów.

Nie pozwalamy, by w urzędach traktowano nas niegodnie. Może tak się stać poprzez ograniczanie nam czasu rozmowy, przez okazywanie nam zniecierpliwienia, przez stosowanie wobec nas – seniorów- zwrotów typu: tłumaczę pani…

Korytarz urzędu nie jest właściwym miejscem do interwencyjnych rozmów. Z kilku powodów. Warto, by interesanci jasno wyrażali dezaprobatę dla takich praktyk.

Bardzo dobrze jest podczas rozmowy notować ustalenia, spostrzeżenia, pytania. Zadając pytania, domagamy się jasnej, wiążącej odpowiedzi.

Każda sprawa to kawał, kawałek naszej rzeczywistości, to fragment losu osoby, osób.

Budujemy w sobie aktywność społeczną, obywatelską.

Żmudne i bardzo czasochłonne zajęcie.
Społecznej aktywności często towarzyszy zniechęcenie, słyszy się słowa o bezsensie – słynne polskie: nic nie zrobisz, pani. Bywa, że zaboli kpina.

Nic to – warto przywołać słynny zwrot z wołodyjowskiej frazy.

Nadejdzie czas, gdy obywatelska postawa wyda owoce. W najbliższym otoczeniu nastąpiły zmiany. Jest lepiej.

Nie mówimy: udało się – bo to sugeruje, że stało się coś dobrego bez naszego wysiłku, ot tak fiu, przez czysty przypadek.

Poprawiony świat. Odrobinę poprawiony. Dla otoczenia korzyść, dla nas olbrzymia satysfakcja,
Suma dobrej roboty wykonanej w czasie wykorzystanym w sposób najlepszym z możliwych. Aktywność obywatelska seniorów może stanowić wartościowy element edukacji na rzecz młodszych.
Dobra praktyka.

Sobotni ranek. Warto wziąć worek, na ręce nałożyć jednorazowe rękawiczki i pozbierać śmieci z trawnika. Osoba sprzątająca posesję przyjdzie dopiero w poniedziałek.