Lato, wakacje sprzyjają wycieczkom. Wycieczki łączą się z poznawaniem. Karpaty, Beskidy… Przyroda, historia regionu, zabytki. Przewodnik opisuje górską panoramę, ciekawie brzmią nazwy poszczególnych wzniesień.

Beskidzkie pasma zbudowane z fliszu karpackiego przetrwają stulecia, przyroda z właściwą jej żywotnością, zachwyci jeszcze niejedno pokolenie. Zabytki kultury materialnej są o wiele trwalsze niż ludzki los.
Zasłużeni, niezwykli ludzie regionu. Bywają patronami miejscowych szkół, imię widnieje w nazwie schroniska, górskiej przełęczy, w nazwie zabytku przyrody nieożywionej.

Proponuję chwilę zadumy nad niezwykłymi osobami. Oto jedna z nich…

Andrzej Komoniecki (1658 – 1729)
wójt Żywca od 1688 r. do 1729 r.

Andrzej Komoniecki: osoba i dzieło. Czterdzieści lat obywatelskiej służby i mrówczej pracy naukowej.

Syn żywieckiej, mieszczańskiej, zasobnej rodziny. Przeznaczony do stanu duchownego ukończył dobrą, parafialna szkołę. Potem studiował samodzielnie korzystając z przykościelnej biblioteki.Władał piękną polszczyzną, język niemiecki, czeski i łaciński opanował tak, że później, w pracy samodzielnie przygotowywał potrzebne przekłady. W 1686 r. został burmistrzem. Od 1688 r. do 1729 r. piastował wybieralną funkcję wójta.
Żywiec – miasto południowego pogranicza, miasto nękane przemarszami wojsk, klęskami naturalnymi, pożarami, epidemiami chorób zakaźnych.Właścicielami miasta byli książęta z rodu Komorowskich, później Wielopolskich.
Rozważnie współdziałał z pałacowym dziedzicem i katedralną hierarchią.
Dbał o rozwój rzemiosła, tworzył zbiorowości cechowe. Pełnił liczne obowiązki związane z sądownictwem (słynne sprawy związane z beskidzkim zbójnictwem).
Teksty wystąpień sam przygotowywał, bez urzędniczej pomocy. Wójt Andrzej sporo podróżował. Przewodniczył pielgrzymkom: ( do Rychwałdu, Kalwarii Zebrzydowskiej a nawet do Częstochowy). To dla ducha, dla ciała przesiębrał wycieczki krajoznawcze.
W 1695 r. w wieku 37 lat ożenił się z Zofią Kalfassowicz, żywiecką mieszczką. Wychowali dwóch synów, Antoniego i Jana Zachariasza, córka Elżbieta zmarła w dzieciństwie.

Wójt Andrzej oprócz służby obywatelskiej zajmował się poważną pracą naukową.
Gromadził dokumenty, przepisywał je, tłumaczył na język polski. Sporządzał notatki z wydarzeń w mieście, z obserwacji zjawisk meteorologicznych, dodając komentarze.
Powstawał materiał źródłowy do epokowego dzieła: „Chronographia – dziejopis żywiecki…”
Praca liczy 500 stron i jest monumentalną kroniką miasta i żywiecczyzny począwszy od 1430 do 1728 roku. Zawarł w niej bogactwo wiedzy z historii miasta i okolic, o ludziach i ich bogatej kulturze duchowej i materialnej. Opisywał zjawiska przyrodnicze, snuł prognozy co do urodzaju i cen rynkowych. Sporo miejsca zajmują relacje z uroczystości związanych z rokiem liturgicznym, z wydarzeń z sfery obyczaju, magii, prawa i sądownictwa, reportaże z podróży. Dzieło kończy własnoręcznie sporządzony indeks.

Rękopis można podziwiać w w Muzeum Miejskim w żywieckim Starym Zamku.
W Żywcu można znaleźć dowody pamięci. Patron szkoły, ulicy, rzeźbiarski wizerunek na magistrackiej tablicy pamiatkowej, osobna ekspozycja w muzeum. W Beskidzie Małym, w grupie Łamanej Skały jest Grota im. Andrzeja Komonieckiego.

Uważam, że na niezwykłość Wójta Andrzeja składa się też siermiężny, codzienny trud, żony Zofii Kalfassowicz. Zapewniała małżonkowi spokój i wsparcie, które jest konieczne w twórczym, długotrwałym wysiłku.
Komonieccy byli dość zamożni. Mimo to, nie używali dobra na czcze rozrywki. W 1701 r. na rzecz budowy drewnianej kaplicy pw. Przemienienia Pańskiego założyli fundację. Wokół kaplicy wytyczono tereny cmentarne. Dla katedry i dla żywieckiego kościoła pw. św. Marka ufundowali ołtarze. Fakty te są „Dziejopisie…” odnotowane w formie skromnej notatki.

Prof.dr.hab.Stanisław Szczotka (1912 – 1956)
historyk, regionalista, etnograf, socjolog .

Urodził się w Milówce jako ostatnie, jedenaste dziecko biednej, góralskiej rodziny. Ukończył żywieckie gimnazjum. Za namową i wsparciem miejscowych księży,  podjął studia humanistyczno – filozoficzne w krakowskim UJ. Magisterium i doktorat obronił niemal równolegle, dzięki wspaniałej pracy z dziedziny reformacji – o Arianach w Polsce.
W 1937 roku prof. Stanisław Szczotka przygotował pierwsze wydanie „Dziejopisu…” Rękopiśmienny, podzielony na trzy części łaciński tekst został przetłumaczony na język polski. W 1938 r. pierwszy tom dzieła znalazł się na księgarskim rynku. Rozszedł się w „oka mgnieniu”. Tom drugi w 1939 roku przygotowany  do powielenia zniszczyli Niemcy.
Rękopis dzieła ukryty w magistrackim sejfie,  uratował przed niemiecką kradzieżą Marceli Korzeniowski, ratuszowy woźny.

Wojenne losy Profesora są splotem wydarzeń  podczas których ratował innych, jemu zaś przychodzili z pomocą inni  i to  sytuacjach. skrajnie trudnych.
Po wojnie Profesor pracę dydaktyczną w UJ,(później w Uniwersytecie Poznańskim) łączył z wielokierunkową pracą badawczą i publicystyczną,jest  m.in.  autorem nowatorskiego podejście do tematyki powstań chłopskich, do zjawiska beskidzkiego zbójnictwa. Na terenie żywieckich wzniesień Grójeckich zainicjował prace archeologiczne.
Świetny organizator, pomocny, przyjacielski, pogodny.

Zginął  12 lipca 1954roku  podczas podróży koleją, w niewyjaśnionych  okolicznościach.  Żył 43 lata, był u szczytu twórczych sił.

.