Dwa dni temu spadł śnieg. Dziś w nocy padał obficie. Nic nie słyszałam. Spałam przywalona łapą Marty. O świcie, jak zwykle szelki na marciny grzbiet – drzwi-winda-drzwi i dopadamy trawniczek. Śnieg po kostki, Marta miejscami  zapada się po brzuszek. Węszy, próbuje dotrzeć  do trawnikowych informacji, a tu nowa rzeczywistość, dookoła biało, czysto.

ALBA to nazwa przedsiębiorstwa, które w H. zajmuje się pozyskiwaniem i zagospodarowaniem odpadów.

Wczoraj dowiedziałam się, że w naszym brudnym mieście mieszkańcy rocznie produkują 30 000 ton odpadów. Większość – 80 % wyrzucają jako odpady zmieszane. Segregują niewiele,  a od 2013 r0ku mają możliwość wyrzucać je  do łatwo dostępnych, wyraźnie oznaczonych  pojemników.

Selektywnie zebrany odpad jest cennym surowcem w procesie recyklingu. Powstają nowe, wartościowe przedmioty codziennego użytku.

Polak nie segreguje, wywala całość, lub segreguje, ale niechlujnie tak, że odpad wprawdzie wrzucony do pojemnika selektywnej zbiórki nie może byś w recyklingu w pełni wykorzystany. Odpady komunalne/zmieszane nie są wartościowym surowcem.

Tu ludzie uważają, że edukacja nie jest im potrzebna. Żadna edukacja.

 - Ja, ja, godom ci….

 - Jo tyż to wim. Nie segreguja, gupota to jest…

Śnieg stopniał. Obnażyła się nadbutwiała, zaśmiecona trawa. Marta węszy, szuka informacji  wprost z ceweczki  przystojniaka z trzeciego piętra. Oprócz  Maksia mieszkają tam trzej kulturalni: dzieńdobrymiłegodniatakietam. Jeżeli wychodzą z  Maksiem – żadnych powitań, odwrócone tyłem, szerokie, macho plecy. Dlaczego tak?

Oni nie sprzątają maksiowych kup.

Młoda, wykształcona pracuje w instytucji, która w nazwie ma kulturę. Dostatnio odziana, w domu dwa auta, matka milczącej, eterycznej dziewczynki. W drodze na parking wrzuca do zmieszanych  pokaźny wór różności.

Pojemniki do segregowanych stoją  nieopodal…

Jeżeli nie weźmiemy się do segregowania naszych domowych odpadów, Polska zostanie uznana za kraj w którym nie chroni się naturalnego środowiska. Ochrona przyrody jest jedną z kardynalnych zasad UE.