Wanda

Piszę co myślę

Wpisy z tagiem: zdrada

„ Powiedz, czego chcesz…”

Fraza krąży w mojej głowie. Na zewnątrz, owadzim zwyczajem krąży kolistym traktem.
Krąży w oczekiwaniu na odpowiedź na pytanie  zadane w Sebastianowej pieśni.

Maciej Maleńczuk, i Sebastian Riedel, i Jacek Kleyff, Czesław Mozil wyśpiewują wierszem  istotności, a my nucimy, zaglądamy na YOU TUBE  i dobrze, że mamy na kliknięcie…
Jeżeli muzyk ima się pracy nad tekstem, nierzadko rodzi się ważny utwór.

Anna Jantar w utworze: „Tylko mnie poproś do tańca” zaczęła poetycko:
„Ty, co za nic masz mych marzeń garść…”, dalej jest fałszywie: wers za wersem coś o różańcu, i odpustach, i o zasadzie proszenia do tańca wtedy, gdy zaistnieje „miłość nad życie”(?)

Są  wiersze śpiewane przez ambitne dziewczyny – mam na myśli: Hannę Banaszak, Urszulę, Annę Dąbrowską, Monikę Brodkę, które zawierają fabułę – we wstępie, rozwinięciu i zakończeniu natrafiam na źródlaną wodę i pożywne okruchy.

Potrzebuję cię. Potrzebuję cię szczególnie wtedy, gdy sama nie potrafię. Gdy codzienność jest do zniesienia, nie powinnam cię nękać. Jeżeli wzywam cię, a ty widzisz, że przyczyna wezwania jest błaha, kaprys jakowyś, błahostka, odwracasz się i na wezwanie pozostajesz głuchy.

W. jest mi wierny. Pomaga wtedy, gdy inaczej nie sposób.Tak było, tak jest i pilnie baczę nie nadużywać dobrostanu.
W. mnie nie zdradza. To barrdzo dużo.

Istnieję wśród osób. Mamy wspólne sprawy, stawiamy sobie wyzwania zawodowe, edukacyjne, angażujemy finanse, czas i energię. Wchodzimy w związki, w relacje międzypokoleniowe i inne.  Zrównoważony świat  dorosłych osób, gdzie przed zdradą, krachem chroni konwencja, umowa. Czasem zatrudniamy notariusza…

Jestem osobą wolnego stanu.
Jest dziedzina, w której zachowuję pełną wolność, nie zależę od nikogo. Mowa o ciele.

Kilka lat temu W. i ja stanęliśmy przed sądem. Wniosłam pozew o unieważnienie małżeństwa. Pani sędzia, bez krępacji, w obecności pozwanego zapytała:
– Czy pani kogoś ma?
– Nie – odpowiedziałam. Nigdzie nie ma osoby o której mogłabym powiedzieć, że ją mam. Człowiek to nie rzecz – Wysoki Sądzie.
Przyjęła odpowiedź, poleciła wnieść do protokołu.

Człowiek to nie rzecz”.

Mam dom, książki, oszczędności…
Towarzyszy mi Marta. Marta jest sześcioletnią suką, wychowanką Chorzowskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt. Zaadoptowałam ją prawie dwa lata temu. Mój dom jest jej pierwszym miejscem wśród ludzi. Nie jestem właścicielką Marty. Marta towarzyszy mi w codzienności, a ja jej.  Dawid- gdzie jesteś i o czym teraz myślisz?

 Bywa, że ludzie postanawiają być razem. Organizują wspólne miejsce, płodzą dzieci, zarabiają i nabywają różne przedmioty. Mówią: mój mąż, moja żona, mój pies, auto, dziecko, moja trzykrotka.
Tak myślą: jestem jego żoną. Należę do niego. On mną rozporządza. Ja nim.
Nie. Nie mam nikogo. Nikt, nikt nie może mniemać, że jestem jego. Takie postawienie spraw niesie konsekwencje. Dysponuję sobą ,on dysponuje sobą. Nie mam prawa do jego jestestwa. Nikt nie ma prawa do mojego istnienia.

Baba krzyczy:

On mnie zdradził!!!!!  Przyczyna wrzasku: on zadysponował własnym ciałem ( z odrobiną fizjologicznego płynu) w innym  niż baba towarzystwie. Często jest tak, że się nie pamięta okoliczności zdarzenia, imienia.
Ludzie powszechnie uznają że, stosunek między ciałami  poza małżeństwem jest  zdradą. Na wieść o takim wydarzeniu często niszczą elementy dobytku, krzyczą, biją się, płaczą. Dzieci,  nie rozumiejąc przyczyny zawieruchy, gorączkowo sobie ją przypisują  – byłem niegrzeczny – doznają wieloletniej traumy. Dorośli po awanturze jakoś dochodzą do równowagi. Dziecko nie. Rośnie w nim kłąb paskudztwa, które uwiera, boli  i utrudnia życie.

„Golgota picnic” – spektakl  argentyńskiego reżysera Rodrigo Garcii  wywołał w Polsce głośną  dyskusję o wolności słowa i artystycznej ekspresji.

Spektakl prezentowany na różnych europejskich scenach wywoływał ostre, różnorakie postawy ale nigdzie nie miała miejsca, tak jak u nas zupełna rezygnacja z pokazu.

 Reżyser wraz z aktorami opuścił nasz kraj . Dyrektorzy kilku teatrów zorganizowali wyświetlanie wideorejestracji spektaklu lub czytanie scenariusza sztuki.Tam, gdzie wystarczyło odwagi…

Miejscowi księża prosili, żeby nie wyświetlać, bo obraza, nieobyczajność na Golgocie; widział świat takie  paskudztwo w katolickim kraju…Pleban wychodził w pół zdania, a wchodził Wszechpolak i zza niepełnego uzębienia napomykał o kruchości teatralnych szyb.

W K. było tak: wśród osób zaprzyjaźnionych z teatrem  rozdano 100 wejściówek. Na godzinę przed imprezą  wejście do  teatru obstawiła grupa, która wśród modłów i nabożnych śpiewów demonstrowała sprzeciw wobec sztuki. Dominował narodowy sztandar i  wymachy różańcami. Między gromadzącymi się na wewnętrznym dziedzińcu widzami a grupą modlitewną  ustawili się policjanci.

Moja chęć zasięgnięcia języka,co do istoty protestu nie została zaspokojona. Policjant odsunął mnie łokciem…

Na widowni zasiadło  sto osób. Pan Dyrektor T. w wstępnym słowie opowiedział pięknie o Rodrigo Garcii, o scenariuszu. W połowie września, po wakacjach zaproszeni widzowie wezmą udział  w specjalnej konferencji.

Sztukę zagrano z języku hiszpańskim. Na szczęście z polskimi napisami.

Scenariusz ma formę wiersza. Zaczyna się tekstem, który brzmi jak Antydezyderata.

Dla przypomnienia:  anonimowy tekst napisany  w języku niemieckim, przed 1875 rokiem, zatytułowany: „Most,  znaleziony wśród przedmiotów  umieszczonych w metalowej gałce a ta zdeponowana w wieży kościoła p.w. Ścięcia św. Jana Chrzciciela w Rudzie Śląskiej jest
prawie tożsamy z  tekstem pod tytułem: „Dezyderata” został opublikowany w 1927 roku  w Ameryce  Północnej bez podania źródła, jako własny.
Znany na całym świecie wielkiej urody poemat. Poemat  uzdrawiający
duszę.

Z scenariusza: Upadły Anioł pochwala upadek w otchłań samotności, jako głównej cesze kondycji ludzkiej, po czym formułuje 10  antyprzykazań.
Wytknął ludzkości 10 łajdactw, w praktykowaniu których dzierżymy  mistrzostwo kosmosu.
Owe wymyślne straszności aplikujemy sobie z upodobaniem.
Pomysłowi też jesteśmy w wymyślaniu różnych form autodestrukcji.
Scena w aucie. Może być, pod warunkiem, że wcześniej Rodrigo wyprowadzi labradora i umieści go u przyjaciół.

Piękne i prawdziwe słowa znalazłam w scenariuszu o czarnoskórych.
Z nutą podziwu i con amore.( Czarni są atrakcyjni i tyle).

 O kruchości materii .O tworzeniu rzeczy materialnych..
Tym mniej są trwałe , im mniej w procesie tworzenia użytkowano etyki.
Najlepsi kreatorzy materii znajdują wysoko płatne zatrudnienie  w budowaniu nieprawdziwego świata na użytek filmu i teatru.
O różnych rodzajach aktywności zawodowej. O mitrędze czasu i energii. O jałowości ludzkiego losu… O samotności…

O Osobie Jezusa.

Lament twórcy nad losem ludzkim. Ludzki los jest niepewny, migotliwy, z dominującą ciemną barwą.
Obfituje w ból  wszelaki,  pochodzący od ciała i powszechnie doznajemy bólu,  który pochodzi   z ducha.
Los  ludzki  jest nędzny. Los bogacza też jest nędzny. Rodrigo mówi do Jezusa gorzkie słowa. Bardzo gorzkie. 

Wyobraziłam sobie dziecko, które ulega wypadkowi, i wśród łez patrzy na ojca, który nie zapobiegł nieszczęściu, a jest taki silny mądry, poucza, nakazuje i co ?

Rodrigo mówi do Jezusa: nie odwróciłeś własnego losu, nie uniknąłeś kaźni… Ty, mądry nauczyciel…

Słowa goryczy bez miary…
Jezus kieruje podobne słowa do człowieka…

Mnie nęka  brak odpowiedzi na zjawisko ludobójstwa. O Holokauście. Żydzi widzieli rodzący się nazizm.
Uratowali się ci, którzy dysponowali gotówką  wystarczającą na zakup biletów na rejs  statkiem ” Batory”.
I na zagospodarowanie w USA…Wystarczyło, by ocalić pokolenie.

Schodząc z Babiej Góry oblodzonym szlakiem skręciłam kolano. Bolało. Zrazu, nic to. Z schroniska  Na Markowych Szczawinach trzeba było zejść do Zawoi Markowe. Powrót na Śląsk. Szpital. Izba Przyjęć. Prześwietlenie, punkcja, opatrunek  gipsowy, lek przeciwbólowy. Jest ze mną W.  Nazajutrz postanawia wykorzystać resztki urlopu. Nie byłam  zdolna do samodzielnego istnienia.  Ból nie do zniesienia. Kolano jak balon . Do łazienki przemieszczam się metodą czołgania.  W. przez sześć dni opiekuje się mną jak potrafi. On jest zapiekłym wegetarianinem,  smażył mi  kotlety schabowe.

To wydarzenie i  inne podobne. W. jest osobą zdolną do wierności .W stosunkach ze mną cechuje go wierność. Nie jest  skłonny, zdolny do zdrady. Mam z nim umowy w sprawach majątkowych.  Pytali mnie : Czy ty nie żywisz obaw? A jak on postanowi inaczej ?

Wierny, przyjacielski, niezdolny do zdrady.

Powszechnie   używa się określeń:  wierność, zdrada w związku z  ludzką aktywnością seksualną. Uważam takie odniesienie rodem z wczesnego średniowiecza.  Wiąże się z pojęciem własności w odniesieniu do rzeczy  i osób. Protestuję. NIE JESTEM NICZYJĄ WŁASNOŚCIĄ .

Podczas rozprawy rozwodowej pani sędzia pyta : Czy pani kogoś ma ?  – Nie istnieje  na świecie osoba,  którą mam. Osoba to nie rzecz. Pani sędzia kazała  protokolantce tak zapisać i sprawa potoczyła się gładko .

Nasze życie w sferze  uczuć, seksu, emocji  może być przepiękne. Jeżeli pozwolimy, aby inni decydowali na nas łatwo przeradza się w ciąg niepomyślnych zdarzeń.

Wychodzisz z domu. Na śródosiedlowej ścieżce  spotykasz  człowieka  swojego życia .   W Czytelni Zbiorów Śląskich ślęczę nad szesnastowiecznym  tekstem…W południe tego dnia wypiłam pierwszą kawę z osobą , która  okazała się moim przyjacielem. Nie uprawiam z nim seksu…

W powszechnym mniemaniu uważa się, że słowo ” przyjaciel”, „przyjaciółka”  określa kogoś z kim uprawiamy seks  . ” To jest jego przyjaciółka”. On z nią sypia pod nieobecność , za niewiedzą żony.

W sumie :

Wierność, zdrada, przyjaźń   mają się do aktywności seksualnej jak przysłowiowa pięść do nosa. Pomyśl,  dlaczego i ciesz się wolnością.